PODZIEL SIĘ
Ocen ten tekst

Wyjazd na Erasmusa to oprócz poznawania ciekawych ludzi i życia towarzyskiego to także studiowanie. Jak każdy stypendysta przed wyjazdem musiałam wybrać przedmioty, na które uczęszczała w Padwie.
Wyjazd na Erasmusa to oprócz poznawania ciekawych ludzi i życia towarzyskiego to także studiowanie. Jak każdy stypendysta przed wyjazdem musiałam wybrać przedmioty, na które uczęszczała w Padwie. Oczywiście moje obawy były związane z poradzeniem sobie na wykładach w języku włoski, a później z egzaminami. Jak się okazało nie taki diabeł straszny, bo profesorowie są wyrozumiali dla obcokrajowców.
W pierwszych dniach mojego pobytu na Uniwersytecie (październik 2005) panowało niezwykłe zamieszanie, co po części związane było z początkiem nowego roku akademickiego, ale głównym powodem takiej sytuacji był protest oraz strajk studentów i profesorów przeciwko reformie szkolnictwa (zupełnie tak jak ma to miejsce obecnie) ówczesnej minister rządu Silvio Berlusconiego Letizii Moratti (obecnie jest ona burmistrzem Mediolanu). Dlatego też zdarzało się, że niektóre wykłady po prostu się nie odbywały.
No właśnie, wykłady. W Polsce studiując politologię byłam przyzwyczajona do ćwiczeń i wykładów z jednego przedmiotu. Ogromnym zdziwieniem było dla mnie to, że we Włoszech studiując nauki polityczne uczęszcza się na wykłady, które odbywają się trzy razy w tygodniu. Jak się szybko okazało, przedmioty wybrane przeze mnie były prowadzone przez profesorów, którzy byli otwarci na pytania i problemy studentów, zawsze poświęcali początek wykładu na dyskusję odnośnie bieżących spraw krajowych i międzynarodowych. Także sama forma prowadzenia zajęć była bardzo rozwijająca, jeden z profesorów zorganizował role-play – obrady Rady Bezpieczeństwa ONZ, w której to studenci po uprzednim przygotowaniu się przedstawiali wystąpienia poszczególnych państw.
Wykłady w Padwie to były także spotkania z autorami publikacji na tematy historyczno-polityczne, świadkami wydarzeń politycznych, a także spotkania z naukowcami z innych krajów.
W końcu nadszedł czas egzaminów. I tutaj kolejne zaskoczenie. Po pierwsze we Włoszech są w sumie cztery sesje egzaminacyjne: 1- tygodniowa w listopadzie, 3- tygodniowa pod koniec stycznia i w lutym; 1-tygodniowa w kwietniu i 3-tygodniowa w czerwcu. Przed podejściem do egzaminu – ustnego lub pisemnego, należy się zarejestrować na stronie internetowej. Następnie należy przyjść na godzinę egzaminu i zgłosić swoją obecność. Szczególną formę ma egzamin ustny, który odbywa się na auli, a student odpowiada przy swoich koleżankach i kolegach (oczywiście bez mikrofonu). Czasami z danego przedmiotu odbywa się najpierw egzamin pisemny, a po jego zdaniu także ustny. Aha i najważniejsze – oceny: najwyższą oceną jest 30 e lode (z wyróżnieniem), a najniższą pozwalającą na zaliczenie przedmiotu 18. Oprócz tego można nie zaakceptować oceny i ponownie podejść do egzaminu w następnej sesji i nie otrzymuje się żadnego wpisu do libretto (indeksu).
Jeszcze jedna wyjątkowa sprawa związana ze studiowaniem w Padwie. Obrona pracy magisterskiej. Przyszłemu magistrowi tradycyjnie towarzyszy owego dania cała rodzina i znajomi, a po obronie wszyscy udają się na uroczysty obiad. W Padwie ta tradycja jest dodatkowo wzbogacona niespodzianką dla samego magistranta. Po obronie uroczystości przenoszą się przed jeden z najstarszych budynków uniwersyteckich Palazzo del Bo i wywieszają papiro, czyli biografię świeżo obronionego magistra przedstawioną z humorem i zaopatrzoną jego karykaturą. Główny bohater musi odczytać na głos całą biografię dodatkowo przebrany w strój przygotowany przez przyjaciół;) Na koniec zostaje mu odśpiewana piosenka: Dottore, dottore che culone …
Podsumowując, to roczny pobyt w Padwie okazał się nie tylko ciekawym doświadczeniem towarzyskim (kontakt z poznanymi wówczas osobami pozostaje do dnia dzisiejszego), ale także niezwykle rozwijającym pod względem naukowym.

Papiro pochodzi ze strony:

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here