PODZIEL SIĘ
Ocen ten tekst

TREVISO, 02 lutego – «Nigdy nie widziałam czegoś podobnego. Od półtora roku zajmujemy się praktycznie tylko wyszukiwaniem nowych domów dla zwierząt, oddawanych przez ludzi, którzy nie są już w stanie ich utrzymać. ». – mówi w rozmowie z dziennikarzem Il Gazzettino Mara Canzian ze stowarzyszenia Oipa w Treviso, którego wolontariusze pomagają zwierzętom w potrzebie.

Są to dziesiątki różnych przypadków – przede wszystkim ludzie, którzy stracili pracę, żyją z zasiłków i muszą liczyć każde wydane euro, by związać koniec z końcem. I nierzadko pies lub kot stają się dodatkową i kosztowną pozycją w bilansie wydatków zubożałej rodziny. Karma, opieka weterynaryjna, leki – są zbyt drogie i jedynym wyjściem wydaje się być oddanie często wieloletniego przyjaciela.

 

Szczęściem w nieszczęściu, najbardziej świadomi byli właściciele zwierząt zwracają się do takich organizacji, jak Oipa – choć wielu bez skrupułów porzuca psa lub kota w lesie, lub na autostradzie. W każdym przypadku jest to tragedia zwierzęcia do tej pory żyjącego w warunkach domowych i otaczanego troską, i uwagą swoich właścicieli.   

„Jeszcze nigdy porzucanie zwierząt z powodu kryzysu nie było tak częstym zjawiskiem” – stwierdza Canzian – „Są to różne historie: ludzie, którzy nie mogą już sobie pozwolić na utrzymanie zwierzęcia, ludzie, którzy sprzedali domy i w małych mieszkankach nie mają już miejsca dla psów. Czasem są to ci, którzy jadą szukać pracy za granicą i nie mają komu zostawić czworonożnego przyjaciela. W każdym przypadku widać ich desperację”.

 

Niestety, jak na razie, liczba zwierząt pozostających na utrzymaniu opiekujących się nimi organizacji, przewyższa te, które znajdują nowe domy. W wypadku Oipa nie tworzy się schronisk, lecz wolontariusze biorą zwierzęta do domów i pozyskują środki utrzymania dla nich. Często biorą do siebie kolejne już psy lub koty …