PODZIEL SIĘ
Ocen ten tekst

Problem imigrantów po raz kolejny nie daje o sobie zapomnieć Włochom. Jego kolejna demonstracja, to rozruchy w Rosarno w Kalabrii. Napięcie w mieście, w wyniku starć miedzy imigrantami i mieszkańcami, jest bardzo duże. I Włochy po raz kolejny dyskutują o problemie imigrantów, o przyczynach i o możliwych rozwiązaniach.
To co się wydarzyło w Rosarno to strzały, rzucanie kamieniami i starcia na ulicach, prawdziwa bitwa. Dwóch cudzoziemców zostało postrzelonych w nogi i pozostałych dwóch rannych od uderzeń kijami. Ostatni bilans wypadków, dostarczony od starosty Reggio Kalabrii, Luigi Varratta, mówi o 37 rannych: 19 ekstraunijnych i 18 ludzi ze służb porządkowych.

Według doniesień ANSA, przynajmniej pięciu imigrantów zostało lekko zranionych, po tym jak najechano na nich samochodami prowadzonymi przez Włochów. Według służb śledczych, do wypadków doszło w pobliżu blokad podniesionych przez miejscowych. W jednym z przypadków odpowiedzialni za najechania zostali zatrzymani przez karabinierów. Osiem aresztowań: siedmiu obywateli pozaunijnych zostało oskarżonych o zniszczenie, uczestnictwo w bójkach i napaść na urzędnika. Jeden z Włochów usiłował najechać na cudzoziemców koparką i zranił jednego z nich. Został oskarżony o usiłowanie zabójstwa. Jeden z rannych od uderzeń na drodze państwowej 18, w ciężkim stanie, został poddany operacji chirurgicznej w szpitalu na neurologii w Reggio Kalabria. W ciężkim stanie znalazł się także inny pozaunijny zraniony kijami. Starosta potwierdził, ze ostatni ranni od strzałów nie wzbudzają niepokoju.

Ostatnie momenty napięcia miały miejsce wieczorem w miejscowości Bosco di Rosarno, kiedy niektórzy okoliczni mieszkańcy usiłowali zbliżyć się i okrążyć strukturę byłego Esac, gdzie rozbiła obóz stu imigrantów. Mieszkańcy chcieli się z nimi zetrzeć. W wyniku tego doszło do gwałtownego rzucania kamieniami.
Szef policji Antonio Managelli, po konsultacjach z ministrem Maroni, wysłał do Kalabrii „znaczący kontyngent sil policyjnych, żeby zapewnić lepszą kontrolę terytorium i zagwarantować spokój całej populacji”.
Ten spokój, zakłóciła setka mieszkańców, uzbrojonych w kije, żelazne sztaby i pojemniki z benzyną po ustawieniu barykady. Wszystko około stu metrów od ex Opera Sila, gdzie znajduje się bardzo wielu cudzoziemców, którzy podburzyli rozruchy.

Nieporządek w mieście, które liczy 15 tysięcy mieszkańców, rozpoczął  się w wyniku buntu imigrantów po zranieniu dwóch cudzoziemców w jednej z zasadzek, praktykowanych przez mieszkańców.
Według służb porządkowych, ten kto strzelał nabojami na skompresowane powietrze to „ludzie z zewnątrz”, może psy spuszczone przez zorganizowana przestępczość.
W każdym bądź razie napięcie było duże: szkoły i sklepy zostały zamknięte. Region Kalabria stanął przed zadaniem „stawienia czoła kwestii nie tylko z punktu widzenia porządku publicznego, ale też w odniesieniu do aspektów powiązanych z wykorzystywaniem do pracy na czarno i opieki społecznej”.

Tymczasem w mieście grupki młodzieży zorganizowały spontaniczne patrole: „Bronimy naszego miasta i naszych domów. Polujemy na Afrykańczyków: jeśli chcą pracować mogą zostać, jeśli nie ma pracy muszą sobie iść”- mówi ktoś z nich.
Setka pozaunijnych, wśród których niektórzy z pobliskich rejonów, w proteście, eskortowani przez służby porządkowe, dotarła pochodem do ratusza. Delegacja została przyjęta przez przedstawiciela starosty, gdyż Urząd Miasta został rozwiązany w 2008 roku z powodów przecieków mafijnych. Po spotkaniu, migranci wrócili do struktury, która ich gości ( „na granicy wytrzymałości”, według licznych świadectw). Przedstawiciel starosty przyjął później także delegacje mieszkańców Rosarno, którzy prosili o natychmiastowe oddalenie cudzoziemców.
Niektórzy mieszkańcy Rosarno, którzy dotarli do strefy przylegającej do ratusza weszli w kontakt z imigrantami i próbowali ich ścigać i bić. Jeden z mężczyzn strzelał z tarasu swojego domu, żeby bronić żony i córki, które patrzyły z balkonu i w które niektórzy imigranci rzucali kamieniami. Po tym, niektórzy z cudzoziemców wtargnęli do mieszkania, żeby protestować. Kamienie poleciały także przeciw dziennikarzowi TG2, ale bez konsekwencji. Do napieć między mieszkańcami i służbami porządkowymi doszło natomiast po tym, jak zatrzymano jednego z młodych, ponieważ kłócił się z imigrantami pod ratuszem. Ludzie uspokoili się tylko wtedy, jak młodzieniec został zwolniony.

Rozpoczęło się przemieszczenie około 200 imigrantów, których gościła była fabryka Rognetta. Imigranci, którzy w większej części sami prosili o wywiezienie ich z Rosarno, zostali przewiezieni autobusem do centrum dla imigrantów na wyspę Capo Rozzuto. Nie została jeszcze odblokowana sytuacja byłej Opera Sila, innej struktury, gdzie goszczono 600 imigrantów. Toczą się układy.

Wydarzenia w Rosarno spotkały wiele reakcji politycznych. Wśród nich te ministra Roberto Maroni: „W tych latach tolerowano nielegalną imigrację, która podsyciła kryminalność i stworzyła sytuację silnej degradacji”. Prezydent Republiki, Giorgio Napoletano, zaapelował natomiast, by położyć kres przemocy.