PODZIEL SIĘ
Szczęśliwe polskie mamy we Włoszech
5 (100%) 1 vote[s]

O tym, jak wspaniale być polską mamą we Włoszech, w kraju w którym uwielbia się wszystkie młode mamy i ich dzieci, opowiedzą bohaterki tego wywiadu: Karolina, Dorota, Marta i Ola.

Polki, które na przestrzeni tego roku zostały mamami we Włoszech i nie ugięły się pod natłokiem podchwytliwych pytań, nadal twierdząc, iż są szczęśliwymi, polskimi  mamami we Włoszech.

Dlaczego zdecydowałyście się urodzić dziecko we Włoszech, a nie w Polsce?
-W dużej mierze zdecydowałyśmy się urodzić we Włoszech z przyczyn… finansowych i sercowych. Od lat obydwie pracujemy we Włoszech, tu płacimy podatki i uważamy, że mamy pełne prawo do korzystania z usług publicznej służby zdrowia.  W Polsce musiałybyśmy pewnie za wszystko płacić,-opowiadają Dorota wraz z Karoliną. Dorota słusznie dodaje, że  chciała rodzić naturalnie, – We Włoszech znieczulenie okołoprzeponowe jest bezpłatne, a u nas w Polsce to wciąż luksus dla zamożniejszych.   Przyznam jednak, że długo korciła mnie myśl, żeby pojechać na sam poród do kraju. Miałabym wówczas blisko siebie mamę, siostrę i w ogóle wiele bliskich osób, które pomogły by mi przy dziecku.-

Z tym stwierdzeniem zgadzają się wszystkie moje rozmówczynie i przyznają, że przyjeżdżając na poród do Polski, przede wszystkim  nie miałyby możliwości rodzić ze swoim małżonkiem, no i  odebrałyby mu radość spędzenia pierwszych dni z dzieckiem. A w końcu nawet jeśli przyszły tata zdołałby wyrwać się do Polski na kilka dni,  kto wie czy zdążyłby przyjechać na poród?!

Jak oceniacie włoską opiekę medyczną nad kobietami ciężarnymi?

Jak mówi Dorota – Rodziłam w szpitalu „Fatebenefratelli” na wyspie Tiberinie w Rzymie, który uznawany jest za najbardziej renomowaną placówkę położniczą w tej części Włoch, warunki i opieka są tu rewelacyjne. Jeśli jeszcze raz przyjdzie mi rodzić na pewno wybiorę ten sam szpital.
Z kolei od koleżanek, które rodziły w innych rzymskich szpitalach publicznych, wiem, że potrafi być w nich różnie. W Polsce chyba jest podobnie, istnieją dobre i złe szpitale-.
Karolina jako świeżo upieczona mama opowiada, że rodząc we włoskim szpitalu publicznym, była wprawdzie nieco zaniepokojna po ostatnich doniesieniach włoskiej prasy o przykładach tzw „malasanità”(-przypadkach niekompetencji lekarzy i tragicznych w skutkach błędów lekarskich ginekologów), jednak ostatecznie poród przebiegł bez powikłań. – Bez problemu otrzymałam znieczulenie, a moje dziecko urodziło się całe i zdrowe,- potwierdza jeszcze raz Karolina.

Czy miałyscie jakieś problemy natury biurokratycznej wraz z narodzinami dziecka?
Moje rozmówczynie zgodnie odpowiadają, że problemy z włoską biurokracją polegają na tym, że w urzędach panuje chaos, toteż chcąc cokolwiek załatwić trzeba się nachodzić. Te same problemy mają jednak Włosi. Karolina dodaje, – Dla mnie miłym zaskoczeniem było to, że osoba wydelegowana z urzędu, przyszła do mnie do szpitala z dokumentami i pomogła mi w wypełnianiu wszystkich dokumentów i w zarejestrownaiu dziecka od ręki, już w spzitalu.

Czy zauważyłyście, by ciężarne Polki były traktowane gorzej w stosunku do Włoszek, we włoskich szpitalach ?
-Absolutnie nie.Wszędzie spotkałam się z bardzo miłą opieką. Nie byłam też nigdy świadkiem żadnego rodzaju dyskryminacji wobec cudzoziemek-odpowiada Dorota. -W końcu Rzym to stolica, gdzie cudzoziemców spotyka się na każdym kroku, a na porodówkach chyba jest więcej cudzoziemek niz rodowitych Włoszek, tak więc nie ma specjalnie żadnych różnic w traktowaniu Polek. Wręcz przeciwnie wszystkie ciężarne kobiety są otaczane troskliwą opieką- mówią Karolina i Ola.

Czy chciałybyście podkreślić jakiś poztywny lub negatywny fakt, w kwestii rodzenia we Włoszech, tzn opieka, bonusy lub na odwrót, brak dostatecznej opieki itp?
– Myślę, że w Polsce i we Włoszech kobiety ciężarne i młode matki mają podobne problemy. Generalnie jest tak, że za dobrą opiekę trzeba zapłacić, więc wiele Polek i Włoszek chodzi prywatnie do ginekologa. Specjalistyczne badania w okresie ciąży, (bitest, ekografia morfologiczna, Doppler, itp.) też raczej w obu krajach robi się prywatnie, bo w publicznych ośrodkach zdrowia  są absurdalne kolejki i stary sprzęt. Decydujemy się rodzić w szpitalach publicznych, bo ostatecznie prawie każda z nas znajduje sposób, żeby rodzić w jakimś „oswojonym szpitalu”, to jest w którym pracuje  znajomy ginekolog, położna lub w którym rodziła przyjaciółka i była zadowolona z opieki.

Chociaż plusem we Włoszech są m.in. poradnie rodzinne (consultoria famigliari). W stolicy Włoch takie poradnie są w każdej dzielnicy. Organizują „szkoły rodzenia”, gimnastykę dla ciężarnych, naukę baby-masażu dla młodych mam i wiele, wiele innych ciekawych zajęć. Oprócz tego udziela się tam porad prawnych, psychologicznych i  z zakresu opieki społecznej, a to wszystko zupełnie bezpłatnie,- opowiada Dorota.

Ola mówi, -Nie wiem jak to jest w Polsce, bo brakuje mi obiektywnej skali porównawczej, aczkolwiek na pewno miłą niespodzianką jest otrzymanie około 1200€ za urodzenie dziecka-. To chyba coś w stylu promowania przyrostu naturalnego,-dodaje Marta.

Czy łatwiej być mamą w Polsce czy we Włoszech?
Łatwiej jest być mamą tam, gdzie ma się więcej  bliskich osób tzn członków rodziny i przyjaciół, stwierdzają jednogłośnie moje rozmówczynie.
-Wprawdzie na emigracji chce się wyć, kiedy jesteś chora, gorączka ścina cię z nóg, a ty możesz tylko zacisnąć zęby i modlić się, żeby nie zemdleć, kiedy jesteś sama w domu z dzieckiem (tatusiowie – wiadomo pracują i to zazwyczaj od świtu do nocy). Chcę się wyć, kiedy ciągasz niemowlę po różnych urzędach nie mając nikogo bliskiego, kto mógłby się nim zaopiekować.  Chce się wyć, bo brakuje nam babć, dziadków, wujków i cioć, które chociaż na godzinkę zajęłyby się maluszkiem-mówi Dorota. -Aczkolwiek same wybrałyśmy życie na emigracji z wszystkimi jej blaskami i smutkami, więc nie ma odwortu, trzeba sobie jakoś radzić-, dodaje Marta.
Karolina uśmiecha się filuternie i dodaje, -W końcu jesteśmy polskimi mamami siłaczkami, kto nie da rady jak nie my!-
.
Jak wygląda sytuacja z włoskimi żłobkami?
Sytuacja z włoskimi żłobkami jest taka, że trudno się do państwowego żłobka dostać, chociaż zawsze alternatywą jest ten prywatny. Wprawdzie prywatne żłobki nie są tanie, ale i tak o połowę tańsze od niani- opowiada Marta. -Wszystko jest kwestią organizacji co do opieki nad dzieckiem z członkami rodziny i z pracodawcą. Jednak ostatecznie tego typu problemy,  w mniejszym lub większym stopniu  prawdopodobnie mają i mamy w Polsce- kończy swoją wypowiedź Ola.

Podsumowując, bycie mamą Polką we Włoszech nie jest takie trudne jakby się wydawało, twierdzą moje rozmóczynie: Ola, Karolina, Marta i Dorota. W końcu tak naprawdę to  nie istotne w jakim kraju wychowuje się swoje dziecko. -Najważniejsze, aby była kochająca i wspierająca się rodzina-, mówi Karolina.
Ola dodaje, -Bycie matką we Włoszech jest po prostu wspaniałe-.

-Może jest nieco trudniej ze względu na oddalenie od najbliższej rodziny, która mogłaby być wsparciem, oraz to, że we Włoszech jest inny styl życia.  Jednak bycie mamą czy w Polsce, czy we Włoszech przysparza  tyle samo satysfkacji co i trudów, bez względu na kraj przebywania,-podsumowuje Dorota.

A tak na koniec, gdzie jak nie we Włoszech tak uwielbia się i chołubi polskie i włoskie mamy i ich „bambini” – (dzieci)!?

Monika Zakrzewska

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here