PODZIEL SIĘ
Ocen ten tekst

Od wielu lat marzyłam o wycieczce do Włoch. Nigdy nie miałam okazji tam pojechać, wszyscy moi znajomi już tam byli i przy planowaniu wspólnych wyjazdów nalegali na inne miejsca. Piękna Italia pozostawała więc niespełnionym marzeniem. W końcu jednak postanowiłam to zmienić – pomyślałam, że skoro nikt nie chce wybrać się ze mną w tę fascynującą podróż, to zrealizuję swój rzymski sen sama!

Od wielu lat marzyłam o wycieczce do Włoch. Nigdy nie miałam okazji tam pojechać, wszyscy moi znajomi już tam byli i przy planowaniu wspólnych wyjazdów nalegali na inne miejsca. Piękna Italia pozostawała więc niespełnionym marzeniem. W końcu jednak postanowiłam to zmienić – pomyślałam, że skoro nikt nie chce wybrać się ze mną w tę fascynującą podróż, to zrealizuję swój rzymski sen sama!

 

Zaopatrzyłam się w przewodnik i ogromną mapę, poświęciłam tydzień na wyrysowanie trasy, która zahaczała o najpiękniejsze według mnie zakątki Włoch. Wypisałam miasta – te bardziej i te mniej znane – wraz z ich sztandarowymi zabytkami, których po prostu nie można ominąć będąć we Włoszech. W końcu udało mi się również wynegocjować dwa tygodnie urlopu w dogodnym dla mnie terminie i zarezerwować bilety na lotnisko w Mediolanie. Oczami wyobraźni już widziałam początek swojej przygody w tym mieście – zapierający dech w piersiach widok z dachu Duomo i piękne, luksusowe wnętrza La Scali… Wenecja i Sienna właściwie śniły mi się nocach!

 

Dwa dni przed odlotem zaczęłam pakować walizkę zgodnie ze starannie przygotowaną listą. Zaczęłam ją pisać o wiele wcześniej, aby nie pominąć żadnej drobnej rzeczy – to ich brak zawsze irytuje najbardziej podczas wycieczek. Kiedy już myślałam, że moje zdolności planowania są niezawodne, dotrało do mnie potworne zaniedbanie, jakiego się dopuściłam… Jak mogłam zapomnieć o kamery?!

 

Dwa lata wcześniej zgubiłam swój aparat na wakacjach w Chorwacji. Ponieważ większość moich oszczędności pochłonęły wydatki związane z wyjazdem, nie mogłam sobie pozwolić na nowy model – zaczęłam więc wydzwaniać po znajomych. Niestety, większość z nich korzystało z aparatów w swoich telefonach, mój jednak nie robił zdjęć w dobrej rozdzielczości. Zdjęcia z wycieczki moich marzeń musiały być odpowiednio wyraźne, bym mogła do nich wracać i odświeżać wspomnienia.

 

Do odlotu został jeden dzień, więc zdecydowałam się na ostateczność – zaczęłam szukać aparatu w internecie. Szybko wyświetliła mi się strona Localmart – w prawdzie wcześniej o niej nie słyszałam, ale co szkodziło mi sprawdzić? Okazało się, że mój czas na tym portalu nie był zmarnowany. Szybko wyszukałam model o zadowalających mnie parametrach i chwilę później transakcja została zawarta! Nie sądziłam, że kupowanie sprzętu elektroniczmego może być tak proste.

 

Zdjęcia, które zrobiłam we Włoszech są przepiękne – uwielbiam je przeglądać i czuć znowu sielską atmosferę Toskanii… A aparatem cieszę się nie tylko podczas wycieczek, towarzyszy mi teraz podczas wszystkich ważnych wydarzeń!

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here