PODZIEL SIĘ
Ocen ten tekst

Narodziła się nowa gałąź nauki „ikonodiagnostyka”. Jej twórcą jest Vito Franco z Uniwersytetu w Palermo. Nowa dyscyplina polega na identyfikowaniu chorób u osób przedstawionych na obrazach.

Założenie teoretyczne jest oczywiste: „Choroba znajduje się wewnątrz ciała, nie jest czymś metafizycznym i ponadnaturalnym”. Dlatego „osoby przedstawione na obrazach pokazują swoją cielesność, opowiadają nam o swoim kruchym człowieczeństwie niezależnie od świadomości autora obrazu”.

Przejdźmy zatem do diagnoz. „Gioconda” Leonarda da Vinci ma kępki żółte (grudki związane z odkładaniem się tłuszczu) w okolicy lewego oka: jest to oznaka wysokiego poziomu cholesterolu i triglicerydów. „Madonna del parto” Piera della Francesca ma wyraźne wole. Zdaniem profesora jest ono typowe dla osób, które piły wodę deszczową z cystern.

Dalej pojawiają się inne sensacyjne odkrycia. „Portret młodzieńca” Boticellego zdradza objawy arachnodaktylii, schorzenia polegającego na tym, że dana osoba ma „za długie i za szczupłe palce, przypominające pająka”. „Madonna z długą szyją” Parmigianina cierpi na „zespół Marfana”, czyli chorobę dziedziczną, która powoduje zniszczenie kości. Na to samo chorują kobiety u Modiglianiego, które nie zostały jeszcze poddane badaniu.

Najbardziej niepokojącym odkryciem jest jednak przedstawiona na obrazie „Szkoła ateńska” Raffaela postać Michała Anioła z obrzękiem kolan. „Zdają się one sugerować nadmiar kwasu moczowego, typowy dla osób cierpiących na kamicę nerkową” – twierdzi profesor.
I tyle z przymrużeniem oka.