PODZIEL SIĘ
Ocen ten tekst

Romans na tle rewolucji: Odyn, Lancelot i sam Szekspir zamieszani w spisek, smocze wierzchowce zasłaniają niebo nad Weroną, magiczne drzewo usiłuje niszczyć świat, Ofelia zamierza zabić Julię – czy jesteście gotowi spojrzeć na Szekspira japońskim okiem?

Telewizja AXN na kanale AXN Sci-fi jako jedna z niewielu stacji w Polsce serwuje widzom wybór seriali anime. Trudno stwierdzić według jakiego klucza są dobierane, ponieważ obok całkiem nowych emitowane są zupełne dinozaury, obok dobrych i niezłych te całkiem średnie. Ostatnio możemy oglądać serię Romeo i Julia.  Jako jedna z nielicznych jest emitowana w dziennym paśmie.

 

O serialu w reżyserii Fumitoshiego Oizaki z cała pewnością można powiedzieć, że nie prezentuje konserwatywnego podejścia do Szekspira. Akcja rozgrywa się w Neo Veronie, dręczonej tyranią Leontesa Montecchiego, który 14 lat wcześniej wymordował całą rodzinę Kapuletów, rządzących miastem w mądry i sprawiedliwy sposób. Dwuletnia dziewczynka, Julia, zostaje uratowana z masakry i wychowywana w najściślejszej tajemnicy przez ukrywającą się grupę działaczy opozycyjnych.

W dalszej części fabuły robi się coraz ciekawiej, dlatego ortodoksyjnych wielbicieli Szekspira muszę lojalnie przestrzec przed zagłębianiem się w poniższy tekst. Otóż Julia, oczko w głowie i nadzieja spiskowców na lepsze jutro, jest wychowywana pod kloszem. Dla bezpieczeństwa musi przebierać się za chłopca, noszącego typowe włoskie imię: Odyn. Pomaga w teatrze Williego Szekspira, który akurat mieszka w Neo Veronie, pisze i wystawia sztuki i oczywiście popiera spiskowców (tak jak jego ciotka, Ariel). Do przyjaciół Julii-Odyna zalicza się kolejna typowo włoska postać, lekarz Lancelot (ginie na stosie, ratując Julii życie). Dziewczyna nie zna swojej przeszłości, nie wie dlaczego musi się ukrywać. Odpowiedzią opiekunów na każde pytanie jest obietnica zdradzenia sekretów w dniu jej szesnastych urodzin. Jednak geny Kapuletów  nie pozwalają Julii bezczynnie przyglądać się krzywdzie ludzkiej, nadużyciom władzy i haniebnej niesprawiedliwości, więc pod postacią Czerwonego Huraganu, w znakomicie maskującym czerwonym przebraniu, interweniuje gdzie i kiedy się da, zostając odpowiednio Janosikiem, Robin Hoodem i bohaterką mieszkańców miasta.

Romeo z kolei jest beztroskim marzycielem, nieświadomym terroru, jaki zaprowadził w mieście jego ojciec, wierzącym legitymizujące przejęcie władzy opowieści Leontesa. Na Cielo, swoim smoczym wierzchowcu (mniej więcej jak pegaz, smocze wierzchowce były wyznacznikiem statusu społecznego, mogły należeć tylko do arystokracji) obserwuje Weronę z bardzo wysoka, spędzając w ten sposób właściwie całe dnie. Co nieco jednak do niego dociera, rodzi się w nim wewnętrzny bunt. Z uzewnętrznianiem go Romeo ma wyraźny problem, jest to postać nadzwyczaj naiwna i w zasadzie mało energiczna, choć trudno odmówić mu dobrych chęci.

Nie zamierzam zdradzać fabuły: oczywiście Romeo i Julia poznają się na balu, zakochują w sobie od pierwszego wejrzenia, później mają same problemy, które miłość pomaga im przetrwać. W tle romansu rozgrywa się rewolucja, powstanie, rozlew krwi i dramat rodzinny. Chciałabym jednak skupić się na kilku szekspirowskich postaciach, obecnych w (waham się użyć tego słowa) adaptacji.

Zacznijmy od Leontesa. Od dziecka nienawidzi Kapuletów – był synem prostytutki i arystokraty z ich rodu, wychowywał się na ulicy, tchnąc pragnieniem zemsty, której później dokonał w drodze po władzę nad miastem.

Tybalt, u Szekspira kuzyn Julii, u Oizakiego jest nim w zasadzie również, ale ten fakt zsuwa się nieco na drugi plan Poznajemy go jako tajemniczego arystokratę, który ma wpływy w pałacu, ale nie dość, że doskonale orientuje się w spisku (nawet rozpoznaje Julię), to jeszcze wyciąga ich z niejednej opresji. Później dowiadujemy się, że nienawidzi Leontesa, ponieważ jest jego nieślubnym synem, starszym bratem Romea. Stary Montecchi wykorzystał jego matkę (z rodu Kapuletów) i porzucił. Tybalt planuje zemstę. (Pojedynków kończących się śmiercią brak. Merkucjo się nie miesza – jest zajęty spiskiem przeciw własnemu ojcu, po jego śmierci zostaje adoptowany przez Leontesa; z kolei Benvoglio pozbawiony szlachectwa i skazany wraz z rodziną na śmierć, przyłącza się do spiskowców).

Książę Eskalus natomiast przestaje być księciem. Nie jest już nawet człowiekiem. Jest drzewem, wielkim świętym drzewem Neo Verony, rosnącym gdzieś w jaskini pod pałacem, odpowiednio dużej (właściwie całkiem ciekawe są krajobrazy Neo Verony: pływa się w nich gondolami, ale od czasu do czasu widzimy jakieś straszliwe urwisko, klif czy fiord; same uliczki są dość strome – pewnie stąd smocze wierzchowce). Opiekuje się nim gorzka, samotna kapłanka – Ofelia. Drzewo umiera z powodu okrucieństwa i zbrodni Leontesa. Jednak w sercu Julii znajduje się jego okruch, który świeci na zielono. Poprzez skórę i ubranie, oczywiście. Ofelia bezlitośnie dąży do odrodzenia Eskalusa.

Ważnym motywem w całej historii są irysy, które właściwie połączyły młodą parę. Są one godłem Kapuletów, symbolem spisku, ale również ulubionymi kwiatami i Julii, i Romea. Sprzyja im dodatkowo klimat Neo Verony, w którym rosną niezwykle licznie i właściwie ignorując pory roku, nie przeszkadza im nawet padający śnieg.

Jeśli serial Romeo i Julia jest adaptacją sztuki Szkspira, nie można odmówić jej brawury. Jednak doświadczenie podpowiada mi, że mieszanie realiów legend arturiańskich, mitów skandynawskich i świata szekspirowskiego nie do końca jest zamierzone jako takie właśnie. Smutkiem napawać nas może również nieobecność Światowida czy  Kordiana. Mogę jednak zachęcić do oglądania serialu osoby, które lubią się dobrze bawić, bo, zamierzenie czy nie, to właśnie anime dostarcza mnóstwo rozrywki.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here