PODZIEL SIĘ
Ocen ten tekst

W okresie życia Juliusza Cezara, w Rzymie przewodziły dwa stronnictwa polityczne: optymatów i popularów. To pierwsze było stronnictwem konserwatywnym. Zbierało głównie starych i przywiązanych do swoich stanowisk senatorów. Ludzie ci, byli tak przyzwyczajeni do trwającego ustroju republikańskiego, że nie dostrzegali jego wad.
Nie byli w stanie przewidzieć, że ustrój ten nie będzie mógł utrzymać rozrastającego się Imperium bez scentralizowanej władzy. Szerzyła się korupcja. Już wcześniej pojawiali się ludzie, którzy próbowali coś zmienić (jak np. bracia Grakchus’owie), ale dopiero reformy Juliusza Cezara, który był przywódcą reformującego stronnictwa popularów przyniosły efekt. Aby móc zdobyć realną władzę zawarł on sojusz, zwany pierwszym triumwiratem, z Gnejuszem Pompejuszem i Markiem Krassusem. Już po tragicznej śmierci Krassusa w 53 roku p.n.e. pozostali dwaj triumwirowie popadli w konflikt. Dlaczego? Otóż Pompejusz okazał się być obrońcą republiki, tymczasem Cezar, mimo iż nie pożądał władzy, widocznie dążył do niej.

Zgodnie z niepotwierdzoną legendą, pokonując granicę Italii na rzece Rubikon, Cezar wypowiedział słynne słowa alea iacta est – „kości zostały rzucone”. Pokonanie tej granicy na czele wojska było już jawnym przeciwstawieniem się legalnej władzy Senatu, od którego nie było już odwrotu. Rozpoczęła się trwająca kilka lat wojna domowa (bellum civile).

Cezar zaczyna swoje rozważania o wojnie jakby od środka, nie pisze o jej przyczynach wprost, ale poznajemy je w miarę jak rozwija się opowieść. Już na początku dowiadujemy się, dlaczego senat w czasie wojny poparł Pompejusza. Otóż okazuje się, że do senatu dotarli dwaj posłannicy: Cezara i Pompejusza, ale Pompejusz był tak blisko miasta, że mowa jego posłannika zadziała jakby ją wymawiał sam wódz. Okazuje się, że Cezarowi odebrano wcześniej dwa legiony, które teraz mogą być wykorzystanie przeciwko niemu przez Pompejusza mającego niechętne (bo przymusowe) poparcie senatu.
Wniosek złożony przez Scypiona (posła Pompejusza) w senacie miał nakazywać Cezarowi rozpuszczenie wojska, ponieważ w przeciwnym razie zostanie uznany za zdrajcę. Pompejuszowi udało się zebrać żołnierzy z miasta i okolic, podburzając też wpływowych ludzi przeciwko Cezarowi.

Podporządkowywanie Italii

Sytuacja polityczna była dla Cezara dość niekorzystna. Jego zwolennicy nie mieli prawa głosu, a przeciwnicy kumulowali się przeciwko niemu pod rozkazami Pompejusza, nakłaniani przyszłymi łupami i bogactwem. W tym czasie Cezar przebywał w Rawennie, mieście nad Adriatykiem (dziś – Ravenna). Pompejusz rozpoczął rekrutację wojska w całej Italii. Senat rozdzielił prowincję między konsulów i pretorów, jednak w rzeczywistości pozostał to podział tylko formalny. Cezar oczywiście nie miał zamiaru podporządkować się zaleceniom senatu i wygłosił mowę do żołnierzy, wskazując na pogwałcenie praw przez jego przeciwników.
Do Cezara przybyli posłowie Pompejusza, prosząc go o rozpuszczenie wojska i oddanie się w ręce senatu w imię dobra rzeczpospolitej. Warunki Cezara były tymczasem proste, gdyż widocznie nie dążył on do wojny, odpowiadając, że wymaga również od Pompejusza odesłania żołnierzy do domu i zawieszenia poboru, aby przywrócić pokój całej Italii. Cezar oburzony żądaniami Pompejusza, których on sam nie spełnia rozpoczął zaciąg wojska w Ariminum (miasto w Umbrii nad Adriatykiem) i obsadził załogą miasta Italii, które kontrolował: Arretium, Pisaurum, Fanum i Ankonę. W krótkim czasie jego dowódca Kurion (stronnik Cezara; przyczynił się do zaognienia stosunków między Cezarem, a Pompejuszem przed wojną domową) przejął dwa miasta kontrolowane dotychczas przez Pompejusza. Dowiadujemy się jak wielką groźbą było mieć przeciw sobie Cezara. Już sama wieść o jego zbliżaniu się do miasta powodowała, że dowódcy często umykali zostawiając bramy otwarte dla imperatora. Kiedy do Rzymu doszły fałszywe pogłoski jakoby zbliżał się Cezar duża część jego wpływowych przeciwników uciekła.

Cezar tymczasem kontynuował swoją kampanię w Italii, zajmując kolejne miasta, które witały go jak wodza. Rozpuszczone wojska Lentulusa, konsula z 49 roku p.n.e., kazał włączać do swoich legionów. Trzeba zaznaczyć, że w tym okresie Cezar posiadał tylko dwa legiony (XII i XIII), gdyż reszta nie zjechała jeszcze z leż zimowych.
Następnie Cezar udał się na oblężenie Korfinium bronionego przez wojska Domicjusza (wroga Cezara; konsula z roku 54 p.n.e.). Ten obawiając się Cezara, a posiadając w mieście 30 kohort (czyli około 3 legionów) poprosił o pomoc Pompejusza. W tym samym czasie Cezar przejął pobliską Sulmonę, która otworzyła bramy z owacją przyjmując wojska Antoniusza jakie wysłał Cezar i przyłączając do niego załogę miasta. Szczęśliwie Cezar otrzymał trzy dni później spore posiłki (Legion VIII, 22 kohorty z zaciągów w Galii i około 30 od nordyckiego króla). Dla posiłków został założony z drugiej strony miasta obóz pod dowództwem Kuriona. W następnych dniach Cezar zbudował ufortyfikowania wokół miasta. Wcześniej przyszły do Domicjusza listy od Pompejusza z których wynika, że ten nie chce się narażać i nie przybędzie z pomocą, tymczasem oblężenie miasta udaremniło Domicjuszowi ucieczkę. Kiedy wojsko dowiedziało się o jego indywidualnym planie pojmało go i wysłało posłów do Cezara oświadczając, że jest gotowe poddać miasto i wydać Domicjusza. Imperator kazał jednak pozostać załodze w mieście i bronić spodziewając się podstępów nocą, a sam wystawił szczelne straże, co wprowadziło przestrach w mieście. Mimo to Cezar był świadomy, że zdobycie miasta małym kosztem leżało w jego interesie, dlatego stosował tylko środki profilaktyczne.

Następnego dnia do Cezara przybył ukrywający się w mieście Lentulus i prosił o ocalenie. Jest to ważny moment, ponieważ Cezar mówi tutaj, jakie są przyczyny rozpoczęcia przez niego działań wojennych. Tak więc Cezar wspominał, że walczy by bronić się przed zniewagami i chronić trybunów ludu wygnanych z miasta. Oznaczało to więc, że w rzeczywistości Cezarowi nie zależało na schwytaniu Lentulusa czy Domicjusza, ani na dokonaniu rzezi na wrogu. Były to oczywiście jedne z przyczyn, jakie spowodowały wojnę, ale należy pamiętać, że Cezar był nie tylko fantastycznym dowódcą, ale też świetnym mówcą i politykiem. Tak naprawdę Cezarowi zależało na pokonaniu Pompejusza, a nie był jeszcze na tyle silny by zmierzyć się z nim w bezpośrednim starciu. Jego działania pokazują jak fantastycznym był oratorem. Ułaskawiając tymczasowo Lentulusa zdobył sobie właściwie poparcie dużej grupy przestraszonego wojska w mieście, a jednocześnie uzyskał dostęp do kolejnego miasta wroga odejmując mu sojuszników.
W rzeczywistości Cezarowi na pewno zależało na dobrobycie i rozwoju państwa rzymskiego, ale jako środek do uzyskania szczęśliwości wyznaczył sobie pokonanie Pompejusza. W tym samym miejscu Cezar jawi się nam jako dobry znawca psychiki ludzkiej. Następnego dnia bowiem, gdy sprowadzono do niego senatorów, rycerzy rzymskich i trybunów wojskowych zabronił wyszydzać ich swoim żołnierzom, aby ich nie podburzać, a tylko sam wyrzucił im niewdzięczność, a następnie puścił ich wolno nie przyjmując 6 milionów sestercji zgromadzonych w skarbcu miejskim, jakie były przeznaczone na żołd dla żołnierzy Pompejusza, o czym dobrze wiedział. Chciał się tym samym okazać powściągliwy. Tego samego dnia Cezar zwinął obóz i ruszył w marsz.

Pod Korfinium spędził tydzień (15-21 lutego 49 roku p.n.e.). Dowiadując się co stało się pod Korfinium, Pompejusz przyspieszył pobór wojska i wyruszył do Brundizjum. Cezarowi udało się przejąć kilka kohort Pompejusza, które zdezerterowały. Aby uniemożliwić Pompejuszowi ucieczkę z Brundizjum morzem, Cezar zasypał głazami część cieśniny na Adriatyku w okolicach mielizn i zbudował tam tratwy, z których łatwo można było się bronić. Aby się przez to przebić Pompejusz uzbroił duże statki handlowe, które przejął w mieście, w wieże, z których będzie zrzucał pociski. Kiedy po 9 dniach prace Cezara były w połowie ukończone przybyły okręty Pompejusza, które przeprawiły już wcześniej część wojska. Pompejusz zamierzając prawdopodobnie, już pierwotnie ustąpić z Italii przygotowywał się do przeprawy. Ponieważ mieszkańcy sprzyjali Cezarowi, dawali mu znaki z dachów mówiąc, że Pompejusz przerzuca wojsko na okręty. Cezar dostał się w nocy 17 marca 49 roku p.n.e. do Brundizjum, kiedy Pompejusz odczepił już statki, ale udało mu się jeszcze przejąć dwa okręty z wojskiem. Porzucił plan pościgu za Pompejuszem ze względu na brak okrętów i zdecydował udać się do Hiszpanii.

Walki w Hiszpanii

Kurion został odesłany z trzema legionami do Afryki. Tymczasem Cezar udał się do senatu by wyrzucić senatorom ich zniewagi. Nikt nie podjął się posłowania do Pompejusza, więc Cezar pozostawił po paru dniach tę sprawę niezałatwioną i udał się do Galii Zaalpejskiej. Tym samym Cezar zakończył swoją kampanię w Italii odnosząc całkowity sukces.
Marsylia nie wpuściła Cezara za mury wymawiając się neutralnością w konflikcie z Pompejuszem, ale kiedy na statkach przypłynął Domicjusz, został okrzyknięty w mieście naczelnym dowódcą. Oburzony tym Cezar nakazał budować wieże oblężnicze i ściągnął 3 legiony. Jako dowódcę oblężenia wyznaczył Gajusza Treboniusza. Swojego legata Gajusza Fabiusza wysłał do Hiszpanii, aby ten zajął przełęcze w Pirenejach będące pod kontrolą Afraniusza. Według podań Cezara, w Hiszpanii znajdowało się łącznie 3 legatów Pompejusza z 7 legionami, wspomagani posiłkami ciężkozbrojnych z prowincji i 5000 konnicy. Cezar wysłał do Hiszpanii 6 legionów, 5000 posiłkowej piechoty i 6000 konnicy.

Na rzece Sikoris, Fabiusz zbudował 2 mosty, którymi przeprowadzał paszę. Znajdowały się one w okolicy mostów Afraniusza i pozostałych legatów Pompejusza, więc często dochodziło do potyczek konnicy. Czytając opisy małych bitew stoczonych w tym miejscu widoczne jest dobre wyszkolenie strategiczne zarówno legatów Cezara jak i Pompejusza. Świetnie wykorzystywali ukształtowanie terenu i sytuacje, które pozwalałyby im wygrać potyczki.
Już dwa dni później pod obozem Afraniusza, w okolicy Ilerdy , zjawił się sam Cezar z 900 żołnierzami posiłkowymi. Obozem rozłożył się około 300 metrów od wzgórza, na które wyszły wojska Afraniusza, po czym udało mu się wykopać fosę i obwarować obóz zanim legat Pompejusza spostrzegł ze Cezar prowadzi prace. Dokonał tego, gdyż stwierdził, że tylko trzeci rząd żołnierzy będzie pracował, a dwa pierwsze będą cały czas uzbrojone czekały jakby przygotowane do walki, zasłaniając pracujących. W następnych dniach Cezar poza fosą okopał się i po kilku drobnych potyczkach, kazał sprowadzić tabory i resztę kohort pozostawionych w starym obozie. Cezar miał zamiar obwarować pagórek między Ilerdą, w której były zapasy jego przeciwników, a obozami legatów Pompejusza. Dostrzegłszy ruch Cezara, Afraniusz wysłał część swoich legionów, by go powstrzymać. W krótkim czasie zawiązała się bitwa. W początkowej fazie Cezar musiał się wycofać, gdyż w szyki wkradł się pewien bałagan. Na pomoc dosłał on IX legion. Dzięki posiłkom Cezar zmusił przeciwnika do odwrotu pod mury Ilerdy, ale w pogoni za uciekającymi legion IX zapędził się za daleko i rozpoczęło się kontrnatarcie Afraniusza. Bitwa toczyła się przez 5 godzin w wąskim przesmyku gdzie walczących nie mogła wspomóc konnica. Heroiczny atak pozwolił wojskom Cezara na odparcie przeciwnika i bezpieczny odwrót, który skutecznie osłaniała konnica. W bitwie zginęło około 70 żołnierzy Cezara, a ponad 600 odniosło rany. U Afraniusza miało zginąć 200 ludzi. Obie strony przypisywały sobie zwycięstwo. Ostatecznie Afraniuszowi udało się obwarować pagórek, o który toczyła się bitwa.

Ze względu na obfite opady podniósł się poziom rzek, a Cezar został odcięty od dostaw żywności, więc w krótkim czasie w wojsku zapanował głód. Afraniusz zapasy zgromadził w mieście, więc miał wszystkiego pod dostatkiem. Posiłki zgromadzone dla Cezara po drugiej stronie rzeki musiały schronić się w górach pod atakach Afraniusza. Cezar zbudował lekkie i małe statki, które pod osłoną nocy pozwoliły mu przedostać się na drugi brzeg rzeki i obwarować pobliski pagórek, dzięki czemu w dwa dni wybudował most. Dzięki temu Cezar mógł wysłać konnicę, która przejęła część zapasów wroga.

Tymczasem przenosimy się do Marsylii, gdzie na rozkaz Domicjusza zbudowana została flota złożona z 17 dużych okrętów. Stacjonującą w okolicy flotą Cezara dowodził Decimus Brutus. Mimo iż zarówno ilość jak i wyposażenie statków Brutusa było słabsze, nadrabiał on lepszymi żołnierzami. Ich przeciwnicy byli lepiej wyszkoleni do walki morskiej, ale z kolei kiedy tylko nadarzała się okazja do abordażu przewaga przechodziła na stronę floty Cezara. Dzięki temu wygrywają bitwę, a Marsylijczycy tracą w niej 9 okrętów.

Powróćmy jednak do wydarzeń pod Ilerdą. Po odbudowaniu mostu sytuacja Cezara znacznie się poprawiła. Wiele plemion iberyjskich zadeklarowało podległość Cezarowi. Budując kanały Cezar odprowadził część wód na rzece i uzyskał bród. Afraniusz wraz z dwoma pozostałymi legatami zdecydował się przenieść wojnę w korzystniejsze dla nich miejsce – do Celtyberii (zamieszkanej przez ludność celtycką przybyłą na półwysep i zmieszaną z Iberami; górale celtyberscy byli niezwykle waleczni i trudni do ujarzmienia) Odwrót był możliwy dzięki temu, że most, z jakiego korzystał Cezar, powodował, że musiał on nadkładać drogi. Wysłał konnicę, aby opóźniła pochód, a sam po namowach żołnierzy przeprawił się przez rzekę wpław, co zajęło mu dużo czasu. Po kilku godzinach intensywnego pościgu udało im się dogonić tylne straże Afraniusza.
Legaci Pompejusza nie spodziewając się tego, szybko zajęli wzgórza i przygotowali się do bitwy. W planach mieli zajęcie wąwozów w pobliskich górach, ale ze względu na zmęczenie odłożyli zadanie na kolejny dzień, a tego samego obwarowali się na pobliskim wzgórzu, podobnie jak Cezar. W nocy Cezarowi udało się przechwycić grupę ludzi Afraniusza, którzy wyjawili mu, że zwija on po cichu obóz, więc Cezar wydał ten sam rozkaz. Słysząc sygnały z obozu Cezara tamci odwołali marsz. Obaj wodzowie wiedzieli, że ten, kto pierwszy, który obsadzi wąwozy z pewnością odeprze przeciwnika. Rankiem Cezar zdecydował się wyruszyć okrążając Afraniusza szerokim łukiem. Marsz wyglądał tak jakby żołnierze Cezara, przyciśnięci głodem (Cezar wyruszył z Ilerdy bez taborów i zwierząt jucznych), wracali pod Ilerdę i właśnie tak zinterpretował to Afraniusz. Dopiero w momencie kiedy Cezar zaczął zawracać, a jego przednie straże minęły obóz Afraniusza, ten spostrzegł swój błąd i szybko nakazał wymarsz, aby zabiec drogę Cezarowi. Rozpoczął się wyścig, który ostatecznie zakończył zwycięstwem Cezara. Dotarł on do równiny przed wąwozami, gdzie rozłożył wojsko w szyku wojskowym. Mając przed sobą wojsko Cezara, a za sobą jego konnice, Afraniusz schronił się na pobliskim wzgórzu. Zmienił swoje dotychczasowe plany, gdyż w zaistniałej sytuacji zdecydował się zająć najwyższe wzgórze w okolicy, aby potem móc przedostać się górskimi ścieżkami do Oktogezy (dziś – Ebro). Legat Pompejusza wysłał 4 kohorty przeznaczone na zdobycie wzgórza, te jednak zostały wybite przez konnicę wroga. Mimo próśb swoich centurionów Cezar nie wydał bitwy, nie chcąc narażać się nawet na najmniejsze straty. Liczył na to, że Afraniusz i tak się podda odcięty od wody i żywności.

W rzeczywistości Afraniuszowi pozostawały dwa wyjścia: wrócić do Ilerdy lub iść do Tarakony (dziś – Terragona), ale nie mógł wyruszyć bez wody. Jego ludzie zaczęli budować wał obronny od obozu do pobliskiego strumienia, aby móc się bezpiecznie zaopatrywać w wodę. Jednak dzięki temu, że poprzedniego dnia Cezar oszczędził przerażonych przeciwników, ci prosili o przyłączenie do jego szeregów, jako że uznali że Cezar jest lepszym wodzem. Chcieli jedynie zagwarantowania życia swoim dowódcom, aby nie posądzono zwykłych szeregowych o zdradę. W tej sytuacji dwa dotychczas wrogie obozy połączyły się właściwie w jeden. Duża część żołnierzy Afraniusza szukała znajomych, którzy przedstawiliby ich Cezarowi, a ten odbierał powszechne gratulacje za swoją taktykę. Jednak o ile Afraniusz mógłby być skłonny do rozmów pokojowych o tyle Petrejusz (drugi z legatów) zebrał grupę wojskowych i odpędził od siebie bratające się wojsko, a kogo mógł, zabił. Po krótkiej przemowie w obozie, zmusił żołnierzy do złożenia przysięgi, że nie opuszczą swoich dowódców i zabił ukrywanych w obozie pojedynczych wojskowych Cezara. Stan wojny wrócił do poprzedniego stanu.

Na wojska Afraniusza zaczął oddziaływać brak żywności. O ile legioniści mieli 7-dniowy zapas żywności zabrany z Ilerdy o tyle wojska pomocnicze nie posiadały prowiantu, więc codziennie pewna ich część uciekała do Cezara. Ze względu na zaistniałe okoliczności przeciwnicy Cezara byli zmuszeni do powrotu do Ilerdy. Tradycyjnie już Cezar podążył za nimi nękając tylne straże konnicą. Jeźdźcy Afraniusza byli przestraszeni poprzednimi bitwami, więc nie miał on z nich pożytku. Żołnierze stale atakowani przez konnicę, nie mogli się przesuwać do efektywnie do przodu, ani znaleźć dobrego miejsca na obóz. W tej sytuacji musieli stanąć w niedogodnym dla siebie miejscu z dala od wody. Cezar cały czas unikał wydania bitwy, próbował otoczyć Afraniusza wałami. Ten zdecydował się stanąć w szyku bitewnym. Cezar odwołał ludzi od prac i również ustawił ludzi w szyku, jednak czekał na atak przeciwnika. Afraniuszowi chodziło tylko o zatrzymanie prac ziemnych Cezara i tak po zachodzie słońca wojska rozeszły się do obozów, a Cezar wznowił prace. Legaci Pompejusza próbowali przedostać się przez bród na rzece Sikoris, ale Cezar szybko przerzucił lekkozbrojnych i część konnicy na drugą stronę i gęsto wystawił posterunki.

Po czterech dniach niedoli, uciskani poprosili o rozmowę. W wybranym przez Cezara miejscu błagali o pokój i zachowanie życia. Cezar wypominał Afraniuszowi, że wzgardził próbami zawarcia pokoju. Nie zażądał włączenia wojsk do swoich legionów, ale rozpuszczenia wszystkich będących tam żołnierzy Afraniusza i opuszczenia prowincji. Wojskowi przyjęli to z niemałą radością. Ustalono, że ci, którzy mają domy w Hiszpanii zostaną zwolnieni natychmiast, a pozostali nad rzeką Warus (dziś – Var).
Tak zakończyła się druga kampania Cezara, w której znów odniósł całkowite zwycięstwo. Małymi stratami udało mu się wygrać wojnę w Hiszpanii Bliższej. Po raz kolejny okazał swój geniusz wojskowy i polityczny. W tym momencie posiadał pod swoim władaniem Italię i Hiszpanię, a już niedługo miało się okazać, że i miasta w Galii wciąż wierne Pompejuszowi nie będą w stanie się długo opierać.

Marsylia

Księga druga przenosi nas ponownie pod Marsylię gdzie cały czas trwało oblężenie prowadzone pod dowództwem Treboniusza. Miasto było z trzech stron otoczone wodą, więc tylko z jednej można było się do niego dostać lądem i właśnie tam zaczęła się budowa grobli. Marsylia okazała się być jednak miastem obronnym i dobrze przygotowanym na oblężenie. Rzymianie z trudem budowali swoje groble. Albikowie (wojowniczy szczep góralski mieszkający na północ od Marsylii) często robili wypady z miasta z zamiarem wzniecenia pożaru, co jednak rzadko im się udawało.
Tymczasem Lucjusz Nasidiusz, stronnik Pompejusza, został wysłany z flotą do Marsylii, aby ich wspomóc. Do miasta dotarła wiadomość o zbliżającej się flocie, która miała stawić czoła okrętom Cezara, więc Marsylijczycy naprawili posiadane przez siebie okręty, uzbroili i wyruszyli przeciwko dowódcy Cezarowej floty. Przed walką połączyli się jeszcze z Nasidiuszem. Już na początku bitwy dwa trójrzędowce napadły na statek Decimusa Brutusa (dowódca floty Ceza), który uniknął zderzenia w ostatniej chwili i oba okręty przeciwnika zderzyły się ze sobą. Już chwilę później zostały zatopione przez nadpływające okręty floty Cezara. Wielkie nadzieje, jakie wiązano z flotą Nasidiusza przepadły, gdyż zmuszony został do wycofania się z bitwy, ze względu na niskie morale żołnierzy. Marsylijczycy stracili 9 statków (5 zatopiono, 4 przejęto), a tylko 1 zdołał uciec z flotą Nasidiusza.

W obawie przed wycieczkami, żołnierze Cezara zbudowali ceglaną wieżę, która była odporna na ogień i tak wysoka jak wieża obronna w mieście, co pozwalało efektywnie rzucać z niej pociski. Mając tego rodzaju osłonę żołnierze rozpoczęli budowę myszki: rodzaju mostu przykrytego dachem, biegnącego od ich wierzy, pod wierzę Marsylijczyków. Cezar dokładnie opisał proces budowy zarówno wierzy jak i mostu, ale postanowiłem oszczędzić tych szczegółów czytelnikowi. Przejdźmy więc do efektów działań żołnierzy. Dzięki myszce dostali się do podstawy wierzy przeciwnika i podważyli jej dolne kamienie. Część budowli zawaliła się, reszta groziła runięciem. Przerażeni mieszkańcy Marsylii wybiegli z miasta bez broni prosząc o zmiłowanie. Błagali, by poczekano na Cezara, bo miasto wyglądało na prawie zdobyte. Prace oblężnicze były już właściwie skończone, a ludzie nie chcieli już się dłużej bronić. Żołnierze chcieli splądrować miasto zabijając przy tym prawdopodobnie wielu ludzi. Ostatecznie zaprzestano prac zostawiając przy nich tylko straże. Oblężenie wyglądało na skończone, wszyscy czekali na Cezara.

Jednak już kilka dni później, kiedy w szeregach Treboniusza zapanowało rozprężenie, Marsylijczycy zrobili nagły wypad, podczas którego udało im się podpalić groblę i pozostałe machiny oblężnicze zbudowane pod miastem łącznie z wierzą ceglaną i myszką. Następnego dnia próbowali tego samego manewru z drugą wierzą i groblą (budowaną równocześnie po drugiej stronie muru), ale teraz żołnierze byli na to przygotowani i z łatwością odparli atak. Rozwścieczeni Rzymianie rozpoczęli budowę muru, który miał zamknąć miasto od strony lądu. Wały Treboniusza były na tyle blisko murów miejskich, że można było obrzucać się ręcznymi pociskami, a z drugiej strony mur był na tyle trwały, że miejskie machiny oblężnicze okazały się być nieskuteczne. W tej sytuacji Marsylijczycy rozpoczęli ponowne pertraktacje kapitulacyjne. Już kilka dni wcześniej Domicjusz przewidywał, że Marsylia się podda. Zabrał dwa statki dla swoich przyjaciół i trzeci dla siebie i w czasie burzliwej pogody uciekł z miasta. Pościg dopadł tylko statki jego przyjaciół, a jemu samemu udało się uciec.

Pisząc o tym jak przejął panowanie nad Hiszpanią Dalszą, Cezar wspomniał w swoim pamiętniku o Marku Warronie. Był on legatem Pompejusza, ale z drugiej strony sympatyzował z Cezarem. Kiedy jednak przyszły do niego informacje o zatrzymaniu Cezara pod Marsylią, a potem o niedostatkach, jakie przeżywał pod Ilerdą, zaczął robić zaciągi w Hiszpanii Dalszej i przemawiać często przeciwko Cezarowi, mówiąc o jego porażkach i niepowodzeniach. W swojej prowincji nakładał na gminy przychylne Cezarowi wysokie podatki i ścigał ludzi wyrokami sądowymi. Po zwycięstwie Cezara w Hiszpanii Bliższej posłał, do drugiej z hiszpańskich prowincji, trybuna Kwintusa Kasjusza z dwoma legionami. Cezar tymczasem zwołał w Kordubie(dziś – Cordova), pierwszej rzymskiej kolonii na tym półwyspie, zebranie urzędników i naczelników wszystkich gmin. Okazało się, że większa część prowincji stoi za Cezarem, a Karduba i Karmona zamknęły przed Warronem bramy. Widząc, że nastroje w prowincji są mu raczej przeciwne spieszył do miasta Gades (gdzie zgromadził zapasy), aby mu nie odcięto dróg. Zanim tam dotarł, otrzymał z miasta wiadomość, która mówiła o wygnaniu załogi z miasta i zabezpieczenia go dla Cezara. Jeden z legionów opuścił Warrona, a ten przerażony, mając odcięte wszystkie drogi udał się do Cezara, obiecał oddanie drugiego z legionów oraz wszystkich pieniędzy i zapasów. W ten sposób Cezar przejął kontrolę nad drugą z hiszpańskich prowincji. Następnie udał się do Marsylii, gdzie otrzymał wiadomość z Rzymu o powołaniu go na dyktatora. Cezar oszczędził miasto, ale pozostawił w nim dwa legiony, jako załogę, a sam udał się do Rzymu.

Walki w Afryce

Tymczasem Kurion, którego Cezar wysłał jakiś czas temu na Sycylię, przeprawił się już do Afryki Kuriun dociera do Afryki w sierpniu 48 roku p.n.e. Lekceważąc siły stacjonującego tam, zagorzałego wroga Cezara, Atiusza Warusa, wziął ze sobą tylko dwa z czterech legionów i 500 jeźdźców. Przybił do portu w mieście Ankwilaria. Wysłał jednego ze swoich dowódców, Rufusa przodem do Utyki i sam ruszył za nim z całym wojskiem. Przed Utyką, w bardzo dogodnym miejscu, obozem rozłożył się Korneliusz, przyjaciel Cezara. Obóz Warusa był złączony z murami miejskimi i równie dobrze położony.
W czasie obserwacji obozu wroga, jakie Kurion prowadził, dostrzegł, że ludność gorączkowo zwoziła swój dobytek ze wsi za mury miejskie, wiec wysłał tam konnicę, aby przejąć łatwy łup. Jego jeźdźcy wygrali potyczkę z wojskiem Warusa wysłanym na odsiecz i wrócili ze zdobyczą. W tym samym czasie do Kuriona przybyły statki wojenne, więc kazał on ogłosić, że każdy statek który nie opuści przystani w mieście zostanie uznany za wroga. Tym sposobem Kurionowi udało się pozyskać ok. 200 statków handlowych, a w efekcie zaopatrzyć wojsko w potrzebne artykuły.
Kiedy Kurion wrócił do swojego obozu nad Bargadą (rzeka wpadająca do Zatoki kartagińskiej, w okolicach Utyki) został obwołany imperatorem. Następnego dnia ustawił on wojska pod Utyką. Dostał informację, że król Juba (król Numidii i stronnik Pompejusza) wysłał liczne posiłki Warusowi. Kurion odwołał ludzi od prac i wysłał konnicę, aby ta zatrzymała pochód. Jeźdźcy rozbili posiłki i wrócili do obozu, jednak żadna ze stron nie odniosła widocznych strat.

Już następnego dnia wodzowie wystawili swoje wojska. Warus Sekstus Kwinktyliusz, którego Cezar wypuścił pod Korfinium, próbował okrzykami przekonać legiony Kuriona (te same, które Cezar przejął pod Korfinum), aby dotrzymały przysięgi złożonej kiedyś Domicjuszowi, jednak jego namowy nie odniosły skutku. Obydwa wojska wróciły do obozów. Kurionowi proponowano na naradzie rozpoczęcie oblężenia obozu przeciwnika, lub odwrót do obozu Korneliusza skąd łatwiej można było wrócić na Sycylię. Kurion odrzucił obie opcje obawiając się, że oblężenie może nie przynieść pożądanych efektów, a wycofanie się byłoby haniebne. Ostatecznie zdecydował się przemówić do żołnierzy. Wspominał okoliczności, jakie wystąpiły pod Korfinium i dlaczego złożyli przysięgę Cezarowi. Był przekonany o zwycięstwie w tej wojnie szczególnie po dokonaniach Cezara w Hiszpanii. Mówił też o nagrodach, które na pewno czekałyby żołnierzy pozostających wiernie przy Cezarze. Sam przedstawił swoje sukcesy w kampanii w Afryce jak: przeprawienie wojska bez szkód, przejęcie statków handlowych, odcięcie przeciwnika od dostaw i w końcu wygranie dwóch potyczek konnicy. Jego mowa poruszyła wojsko, które szczególnie nie chciało być posądzone o niewierność. Ostatecznie, po zmianie nastrojów u żołnierzy zdecydował się wydać rozstrzygającą bitwę, kiedy tylko nadarzy się okazja. Następnego dnia wyprowadził wojsko, po czym to samo zrobił Atiusz Warus.

Między woskami znajdowała się dolina o dość spadzistych zboczach. Pierwszy swoją konnicę razem z częścią lekkozbrojnych, w dół doliny spuścił Warus. W odpowiedzi Kurion wysłał swoich jeźdźców i wygrał potyczkę. Zmusił konnicę wroga do ucieczki, a lekkozbrojnych wybił. Wojsko Atiusza rozprzęgło się, podczas gdy Kurion rozpoczął już natarcie piechotą. Warusowi wydawało się, że był już otoczony przez konnicę, więc zanim Kurion zdążył wyjść z doliny, przeciwnicy uciekli do obozu. Niektórzy żołnierze Warusa uciekli do miasta, więc ten postanowił zrobić to samo z całym wojskiem. W efekcie jego decyzji Kurion zdecydował się zamknąć miasto wałem i oblegać je. W mieście Atiusz zastanawiał się, czy go nie poddać, ale przyszła wiadomość od Króla Juby, że nadciąga on sam, z dużymi siłami i żeby Warus bronił miasta. Również do Kuriona doszły te informacje, ale nie chciał w nie wierzyć. Był tak dumny ze swoich dotychczasowych sukcesów, że nie dopuszczał do siebie myśli, że król ośmieliłby się go zaatakować. Kiedy jednak dowiedział się, że jego wojska były już niedaleko Utyki, zdecydował się odwołać ludzi od wałów, wrócić do obozu Korneliusza i gromadzić liczne zapasy drzewa i zboża. Doszła do niego informacja, że króla zatrzymała miejscowa wojna i na pomoc przybywał tylko jego prefekt Saburra z nielicznymi siłami. Kurion uwierzył w ostatnie pogłoski i postanowił zmienić plany rozstrzygając wszystko jedną bitwą. Powodziła nim chęć zwycięstwa nasilana wiarą w szczęście i wcześniejszymi powodzeniami. Był młodym i dobrym dowódcą, ale brakowało mu doświadczenia.

W rzeczywistości prefekt Juby szedł pierwszy, ale kilka kilometrów za nim podążał sam król z całą armią. W nocy Kurion wysłał konnicę, aby rozbiła wojska prefekta Saburry i tak się stało, gdyż jeźdźcy wrócili do obozu z jeńcami. Ci wypytywani o to, kto stoi nad Bagradą, odpowiadali, że Saburra. Pokrzepiony tymi informacjami Kurion ruszył z całym wojskiem pozostawiając tylko 5 kohort dla pilnowania obozu. Zapał żołnierzy był równie duży jak przekonanie dowódcy. Saburra otrzymał od Juby posiłki złożone z elitarnej Numidyjskiej konnicy w liczbie 2 tysięcy i kilku oddziałów piechoty. Prefekt króla spodziewał się natarcia Kuriona, więc kazał swoim ludziom powili cofać się przed nim udając trwogę, a zaatakować na umówiony znak. Po przebyciu kilku kilometrów Kurion zatrzymał się na równinie by dać odpocząć wojskowym. Saburra ustawił w tym momencie swoje oddziały i wypuścił do natarcia konnicę. Kurion miał już tylko 200 jeźdźców, reszta zmęczona została po drodze. Stopniowo konnica numidyjska zaczęła oskrzydlać Rzymian.
Po pewnym czasie żołnierze Kuriona wyczerpani i ranni byli praktycznie niezdolni do walki, tymczasem Saburra wysyłał coraz to nowe posiłki. Rzymianie nie mogli uciec, bo byli otoczeni przez nieprzyjacielską konnicę. Ludzie zaczęli panikować, gdyż byli już pewni swojej śmierci. Kurion nakazał uderzenie i zdobycie pobliskiego wzgórza, aby tam się schronić, ale został odcięty przez konnicę. Dowódca rzymskich legionów padł walcząc. Z bitwy uciekła tylko garstka jeźdźców i ci, którzy zostali w tyłach chcąc dać odpocząć koniom. Piechota została wycięta w pień.

Dowiadując się o porażce, Marcjusz Rufus, kwestor, który pozostał w obozie Kuriona, chciał dodać ludziom odwagi, ale ci wymogli na nim powrót na Sycylię. Rufus kazał stawić się statkom, ale okazało się, że w wojsku wybuchła panika i krążyły pogłoski o zbliżającej się flocie Warusa. Niewielka liczka statków stawiła się na wezwanie, reszta uciekła. Żołnierze zaczęli się bić o to, kto pierwszy ma dostać się na okręt. Przepełnione statki tonęły przez co tylko nielicznym udało się przedostać szczęśliwie na Sycylię. Ci, którzy zostali w Afryce chcieli poddać się Warusowi, ale Juba uznał ich za swoją zdobycz wojenną i kazał wszystkich zabić. Po kilku dniach pobytu w mieście wrócił z wojskiem do swojego królestwa.
Tak zakończyła się pierwsza część kampanii w Afryce, w której Cezar nie wziął bezpośrednio udziału. Całkowita klęska Kuriona była niewątpliwą stratą dla całego wojska. Wydaje się jednak, że nie miało to wpływu na całą wojnę. Żołnierze służący pod Cezarem czuli się jakby bezpieczni. Po pokonaniu Pompejusza Cezar wrócił do Afryki, by rozprawić się z pogromcami Kuriona.

Przygotowania do konfrontacji w Grecji

Kiedy Cezar został legalnie obwołany konsulem wraz z P. Serwiliuszem w 48 roku p.n.e., rozpoczął stabilizację gospodarczą Italii. Między innymi powołał rozjemców, którzy mieli za zadanie szacować wartość majątków, aby móc oddać długi wierzycielom. Pełnili oni rolę pewnego rodzaju komorników dbających by długi zostały spłacone. Cezar zniósł też część kar za przekupstwo wydanych w czasie, gdy Pompejusz stał pod Rzymem z wojskiem. Załatwienie spraw w Rzymie i odbycie świąt latyńskich zajęło mu 11 dni, po czym złożył dyktaturę i wyjechał do Brundizjum – głównego portu nad Adriatykiem. Tam przecinały się drogi handlowe Z Italii do Grecji i na Wschód.
Nakazał stawić się w mieście dwunastu legionom i całej konnicy, ale nie znalazł na tyle statków, by przeprawić do Grecji więcej niż 15.000 piechoty i 600 jeźdźców. Cezar wcześniej stracił wielu doborowych żołnierzy w drodze z Hiszpanii i wielu wojnach galijskich. Tymczasem Pompejusz w przeciągu roku, jaki miał na przygotowania, zebrał wielką flotę i osiem legionów, a czekał na dodatkowe dwa od swojego teścia Scypiona sprowadzone z Syrii. Dodatkowo zrekrutował 3000 łuczników, 1200 procarzy i 7000 jeźdźców. Do tego trzeba doliczyć dużą liczbę lekkozbrojnej piechoty, najętej z różnych zakątków Imperium, która uzupełniała ciężkozbrojne legiony. Postanowił zimować w Dyrachium lub Apolonii. Aby Cezar nie mógł się przeprawić morzem Pompejusz rozstawił też flotę wzdłuż wybrzeża.
Cezar zdecydował się nie brać bagaży, pozostawiając je w Italii, tak by na statkach udało się przeprawić jak najwięcej żołnierzy. Na okręty wprowadził 7 legionów i wszystkich udało mu się przeprawić, cumując w zatoce niepilnowanej przez Pompejusza, w okolicy miejscowości Paleste. Zdecydował się odesłać wszystkie statki, aby przeprawić resztę legionów i konnicę. Jednak w drodze powrotnej część statków została dogoniona przez flotę Bibulusa. Przejął on 30 statków, po czym je spalił. Zdecydował się obsadzić swoimi okrętami każdą przystań i port na części wybrzeża i pilnował, aby Cezar nie otrzymał posiłków, na których mu zależało. Marek Oktawiusz, dowódca floty Pompejusza, podburzył Issę, aby zerwała sojusz z Cezarem. Próbował też odwieść od sojuszu Salony, ale związek obywateli rzymskich w mieście zdecydował się pozostać przy Cezarze. Oktawiusz rozpoczął więc oblężenie miasta, ale w wyniku rozprężenia wojsk, które były zbyt pewne zwycięstwa musiał odstąpić, ze względu na równoczesny, zaciekły opór mieszkańców.

Jeden z prefektów Pompejusza, Wibuliusz Rufus, został wysłany przez Cezara, jako poseł do Pompejusza. Obaj wodzowie byli przez niego darzeni dużym szacunkiem. Prefekt ten, został już dwukrotnie wypuszczony przez Cezara (pod Korfinium i w Hiszpanii), więc ten uznał, że będzie dobrym posłem. Warunki Cezara były proste: natychmiastowe zakończenie wojny, zanim ktoś poniesie duże straty oraz rozpuszczenie wojska. Co do kwestii dotyczących podziału prowincji uważał, że należy to pozostawić decyzji senatu i ludu. Dowiadując się o przybyciu Cezara do Grecji, Pompejusz postanowił udać się do Apoloni, aby Cezar nie zajął miast nadmorskich. W tym samym dniu, w którym Cezar wyładował wojsko udał się do Orikum i mimo, że stacjonujący tam stronnik Pompejusza, L. Torkwatus chciał bronić miasta, to ludność grecka i mieszczanie odmówili walki z Cezarem, więc miasto zostało poddane bez walki. Po zajęciu Orikum Cezar wyruszył do Apolonii. Tam również dowódca załogi chciał bronić miasta, ale i tu ludność odmówiła walki z rzymskim konsulem.
Stacjonujący w mieście L. Staberiusz uciekł potajemnie, a władze Apolonii wysłały poselstwo do Cezara oddając mu miasto. Przybywały kolejne wiadomości, aż w końcu prawie cały Epir był podległy Cezarowi. Pompejusz zdecydował się dziennymi i nocnymi marszami dostać do Dyrachium. Udało mu się odciąć Cezara od miasta i założyć obóz. Ten z kolei obwarował się nad rzeką Apsus (po jej drugiej stronie znajdował się obóz Pompejusza) i tam postanowił poczekać na resztę wojska z Italii. Jego przeciwnik również postanowił poczekać na posiłki.

W Brundizjum, wysłannik Cezara postąpił według jego zaleceń zbierając okręty i załadowując na nie wojsko. Kiedy wyruszył, dostał od niego wiadomość, że wybrzeże jest opanowane przez flotę Pompejusza, co pozwoliło mu w porę zawrócić. Doszło do paradoksalnej sytuacji, w której Bibulus, dowodzący flotą Pompejusza, odciął Cezara od posiłków z morza, a Cezar zajmując załogami całe wybrzeże, odciął go od lądu. Głodujący na statkach żołnierze zdecydowali się wysłać Bibulusa i Libona (który niedawno połączył się z Bibulusem) jako posłów do Cezara, prosząc jednocześnie o zawieszenie broni. Dowódcy stwierdzili, że chcą rozmawiać nie tylko o warunkach zakończenia blokady, ale też o ważnych sprawach w kontekście całej wojny, więc Cezar, mimo iż zajmował się załatwianiem dostaw zboża, natychmiast wybrał się do Orikum, by tam spotkać się z posłami. Na spotkaniu Libon twierdził, że chciał zażegnania konfliktu, ale ani on ani Bibulus nie otrzymali do tego pełnomocnictwa. Poseł prosił o zawieszenie broni, w trakcie którego zgodził się udać do Pompejusza i przedstawić mu warunki Cezara. Ten, przez cały czas wierzył, że mimo wszystko wojnę można zakończyć w sposób pokojowy. zażądał więc, aby jego posłom Libon i Bibulus zapewnili bezpieczeństwo, ale żaden z nich nie chciał wziąć na siebie odpowiedzialności. Cezar zgodził się na zawieszenie broni pod warunkiem, że flota Bibulusa zaprzestanie patroli morskich, co umożliwiłoby Cezarowi dostarczenie posiłków. Kiedy jednak Cezar dostrzegł, że w rzeczywistości całe przemówienie Libona sprowadzało się do zażegnania bieżącego niebezpieczeństwa związanego z głodowaniem jego wojska, odprawił ich i zaczął planować dalsze działania wojenne.

Ze względu na głód i inne niedogodności na morzu, Bibulus poważnie się rozchorował i zmarł. Wraz z jego śmiercią rozpadło się naczelne dowództwo floty i każdy zaczął dowodzić osobno swoimi statkami. Wodzowie flot byli wysyłani do Pompejusza, by mu przekazać warunki Cezara, jednak w rzeczywistości ten kto ustaliłby warunki pokoju zwyciężyłby wojnę, więc Pompejusz nie miał zamiaru się mu poddawać, głownie z powodów ambicjonalnych.
Obozy wojskowe Cezara i Pompejusza rozdzielone były tylko rzeką Aspus, więc żołnierze prowadzili ze sobą częste rozmowy, podczas których na zasadzie wzajemnej ugody nie padał żaden pocisk. Dowodzi to wysokiej kultury wojskowej Rzymian i szacunku, jakim darzyli swojego wroga. Możemy się oczywiści spodziewać, że gdyby przeciwnikiem nie byli rodacy, nie doszłoby do konwersacji. W Rzymie znana była zasada: „w czasie wojny, milkną prawa” (inter arma silent leges), Mimo to widocznym okazało się, że wojna domowa nie służy nawet żołnierzom. Cały czas, był to okres wojny, w którym szukano zażegnania sporu i doprowadzenia do pokoju.

Cezar posyłał nad rzekę swoich legatów, aby agitowali za pokojem. Doszło do rozmów pokojowych, w których udział brali posłowie naczelnych wodzów, bez ich udziału, ale obrady zostały przerwane kłótnią i wzajemnym obrzuceniem się pociskami. Było tylko kilku rannych, ale to zdarzenie zmieniło schemat myślenia żołnierzy, szczególnie po tym jak Labienus wykrzyknął zdanie wyśmiewające pokój, który według niego nie mógł nastąpić dopóki żył Cezar. Od tego momentu nie rozważano już pertraktacji pokojowych.

Sytuacja w Italii

W tym miejscu Cezar przenosi nas na chwilę do Rzymu, gdzie cały czas urzędnicy próbowali sobie poradzić z dłużnikami, którzy nie chcieli płacić wierzytelności. M. Celiusz Rufus, stronnik Cezara, próbujący pozyskać stanowisko pretora miejskiego, starał się zjednać sobie ludzi. Chcąc ulżyć dłużnikom i zyskać ich poparcie, wydał ustawę na mocy której można było spłacać dług do 6 lat bez odsetek. Jednak wobec sprzeciwu wyższych urzędników musiał z niej zrezygnować, ale w zamian wygłosił dwie nowe: jedną – zwalniającą lokatorów z czynszu za mieszkanie, drugą – umarzał dawne długi. W wyniku jego działań senat uchwalił usunięcie go z urzędu, czym był bardzo oburzony. Po tym incydencie odwrócił się od Cezara, gdyż liczył na jego poparcie w senacie, którego nie uzyskał.
W czasie wojny w Italii tworzyły się grupy walczących między sobą ludzi, rodzaje bojówek, które napadały na miasta i grabiły, aby skorzystać na zamieszaniu powstałym przez wojnę. Jedną z takich grup dowodził Milon, do którego usunięty z urzędu Celiusz wysłał gońców. Sam na jego polecenie zaczął tworzyć bandy złożone głównie z pastuchów. Planował napad na Neapol, ale tam w porę odkryto jego zamiary i uznano go za wroga. Celiusz porzucił więc plany ataku na miasto. Zarówno Celiusz Rufus jak i Milon zostali zabici gdy podburzali ludzi przeciwko władzy. Powróćmy teraz do wydarzeń w Grecji. Libon dowodzący flotą 50 okrętów zdecydował, że nie może bronić całego wybrzeża, więc popłynął do Brundizjum, gdzie zablokował Cezarowi jedyną drogę, jaką mógł otrzymać posiłki.

Walki w Grecji

Antoniusz, który przebywał w tym czasie w Brundizjum, uzbroił odpowiednio około 60 łodzi i wyprowadził 3 trójrzędowce rzekomo dla przeszkolenia wioślarzy. W odpowiedzi Libon wysłał 5 czterorzędowców. Gdy się zbliżyli, statki Antoniusza uciekły do portu, więc nakazano pościg. Na umówiony znak wypłynęły łodzie, które w pierwszym natarciu przejęły jeden ze statków wroga, po czym reszta uciekła. Po tak sromotnej porażce Libon zdecydował się odstąpić od oblężenia miasta, tym bardziej, że konnica jaką Antoniusz pozostawił na brzegu odcinała go od wody. Cezar czekał na posiłki prawie całą zimę. W końcu wysłał list do Brundizjum, w którym nalegał żeby statki wyruszyły przy pierwszym pomyślnym wietrze. I rzeczywiście Marek Antoniusz i Fufiusz Kalen, którzy dowodzili flotą pod Brundizjum, niedługo później spuścili statki i w ciągu jednego dnia dotarli do wybrzeży Apolonii. Zostali jednak dostrzeżeni przez dowódcę floty Pompejusza pod Dyrachium i rozpoczął się pościg. W wyniku zmiennych warunków atmosferycznych flocie Cezara udało się uciec i schronić w zatoczce, tymczasem flota ich przeciwników, zanim tam dotarła, została roztrzaskana przez burzę. Tylko dwa ze statków Cezara nie dotarły do zatoki, gdyż wcześniej odłączyły się od grupy i musiały zakotwiczyć w pobliżu miasta Lissus na noc. Jeden z dowódców floty Pompejusza, chciał przejąć statki, więc wysłał przeciw nim dużą liczbę łodzi, jednocześnie gwarantując bezpieczeństwo, jeśli się poddadzą. Okręt, na którym znajdowali się młodzi żołnierze poddał się bez walki, a mimo wcześniejszej gwarancji wszyscy zostali zabici. Tymczasem drugi ze statków, przewożący weteranów, rozpoczął układy kapitulacyjne, by w nocy móc bezpiecznie dopłynąć do brzegu i wyładować żołnierzy. Rankiem około 200 weteranów pokonało dwa razy liczniejszy oddział konnicy wysłanej przeciwko nim i dotarło do reszty wojska. Na wieść o tym związek obywateli rzymskich w mieście zdecydował się przyjąć Antoniusza z wojskiem i dostarczyć odpowiednich rzeczy. Otacyliusz stacjonujący w mieście uciekł w obawie o swoje życie. Antoniuszowi udało się przewieść 3 stare legiony i 1 z nowego poboru oraz 800 jeźdźców, po czym wysłał większość statków do Italii by przewiozły resztę piechoty i konnicy.

Zarówno Cezar i Pompejusz dowiedzieli się o zaistniałym stanie rzeczy. Cezar chciał jak najszybciej połączyć się z Antoniuszem, który jednak znajdował się daleko po drugiej stronie obozu Pompejusza. Tymczasem Pompejusz miał nadzieję odciąć Cezara od Antoniusza, a jeśli byłoby to możliwe rozbić przybyłe posiłki. Obaj wyruszyli tego samego dnia, ale Cezar miał, dłuższą drogę do przebycia, gdyż musiał iść w górę rzeki by przeprawić się przez bród. Mimo przeciwności losu, Cezarowi udało się pierwszemu dotrzeć na miejsce, a Pompejusz musiał się wycofać, by nie zostać otoczonym przez dwa wojska. Założył obóz pod Asparagium. Tymczasem Scypion, stronnik Pompejusza, który zarządzał prowincją w Azji mniejszej, wymusił na tamtejszych mieszkańcach daniny i podatki, aby powołać legiony. Te jednak nie chciały walczyć przeciwko obywatelom rzymskim, dopóki ich nie przekupił. Po otrzymaniu informacji od Pompejusza, że Cezar wylądował z posiłkami w okolicach Dyrachium, Scypion wyruszył z całym wojskiem.

Po połączeniu się z Antoniuszem, Cezar zdecydował się wejść w głąb kraju. Posłowie z Etolii i Tesalii zaproponowali, że przyłączą się do Cezara, jeśli ten obsadzi ich miasta załogami. Cezar wysłał do tych krain jeden legion i 5 kohort oraz garstkę konnicy, licząc, że w zamian będzie miał regularne dostawy żywności. Odwołał też legion broniący wybrzeża w Orikum, aby uzupełnić w ten sposób część wysłanego wojska. W Macedonii, do której został wysłany Domicjusz (legat Cezara, paradoksalnie o tym samym nazwisku co jego wróg), przybył też Scypion ze swoim wojskiem. Ten ostatni, mimo iż początkowo podążał w stronę Domicjusza, teraz skręcił do Tesalii, w kierunku stacjonującego tam Kasjusza, stronnika Cezara. Przerażony Kasjusz uciekł w kierunku gór, co spowodowało decyzję o pościgu. Jednak do Scypiona przybył posłaniec, od innego dowódcy pompejuszowego: Fawoniusza, przynoszący wieść o zbliżaniu się Domicjusza z legionami i konieczności niesienia pomocy Fawoniuszowi. Scypion zawrócił więc z drogi, by połączyć się ze swoim sojusznikiem. Mimo zapału żołnierzy nie zdecydował się wydać bitwy Domicjuszowi. Ten jednak dążył do potyczki. Udał, że wycofuje się ze swoich pozycji z braku żywności, a w rzeczywistości cofnął się jedynie kilka kilometrów i ukrył. Scypion był gotowy do pościgu. Wysłał przodem większość konnicy, ale ta, mimo że dostrzegła zasadzkę, nie zdołała jej uniknąć. Dwa oddziały zostały otoczone i prawie w całości wybite. Oddziały Scypiona zatrzymały się w miejscu.

Tymczasem jeden z synów Pompejusza podszedł z flotą pod Orikum, zmusił do ucieczki pozostałą tam niewielką załogę i zdobył miasto. Próbował też zdobyć Lissus, ale tam załoga wraz z obywatelami rzymskimi przystąpiła do obrony. Po kilku dniach młody Gnejusz Pompejusz odstąpił od oblężenia.
Cezar wraz ze swoją główną armią dowiedział się, że Pompejusz rozbił, wspomniany już wcześniej, obóz pod Asparagium, więc ruszył tam z prawie całym wojskiem i obwarował się tuż obok obozu przeciwnika. Cezar następnego dnia wyprowadził wojsko, aby dać Pompejuszowi pole do rozstrzygającej bitwy. Ten jednak nie ruszył się z miejsca, więc Cezar zdecydował się ruszyć w długi marsz, aby odciąć swojego wroga od Dyrachium, co wiązałoby się z brakiem jakichkolwiek dostaw żywności zgromadzonej w mieście. Odejście Cezara od swoich pozycji mogło wyglądać na cofanie się ze względu na brak żywności, więc Pompejusz dopiero następnego dnia odkrył jego zamiary. Ruszył, krótszą drogą do miasta, ale i tym razem Cezar okazał się być szybszy. Pompejusz został odcięty od wszelkich zapasów zgromadzonych w Dyrachium. Zdecydował się więc oszańcować na nadmorskiej wyżynie zwanej Petra i nakazał dostarczać sobie zapasy morzem. Cezar zajął okoliczne wzgórza i rozpoczął budowę szańców okrążając w ten sposób Pompejusza. Ze względu na górzysty teren obwarowany przez Cezara, konnica Pompejusza stała się bezużyteczna. Dodatkowo Cezarowi udało się zapewnić sobie bezpieczny dowóz zboża i podkopać autorytet Pompejusza w innych narodach. W końcu oblegał go, a ten nie chciał wystąpić do bitwy.

Nie mając wielu możliwych manewrów Pompejusz zdecydował się zająć jak najwięcej wzgórz przed Cezarem, by mieć możliwie szeroką połać terenu pod kontrolą. Dochodziło z tego względu do częstych potyczek podczas zajmowania kolejnych pagórków. Legion IX (służący pod Cezarem) zajął wzgórze, ale został zmuszony do odwrotu, podczas którego odniósłby duże straty, gdyby Cezar nie zaangażował większych sił do ich osłony. Żołnierze przeprowadzili skuteczny kontratak i bezpiecznie się wycofali. Całe oblężenie było odwróceniem wszelkich zasad prowadzenia wojny. Oblega się zwykle przeciwnika, który ma mniej liczne siły lub został pokonany w bitwie, albo też brakuje mu żywności. Cezar tymczasem oblegał przeciwnika z nienaruszonymi, a dodatkowo liczniejszymi siłami, który był dobrze zaopatrzony w potrzebne artykuły. W tym samym czasie jego żołnierze głodowali, gdyż w Grecji brakowało już zboża. W tym miejscu czytamy o wynalezieniu prawdopodobnie pierwszych płatków śniadaniowych. Wojskowi Cezara zrywali pewien rodzaj korzenia, zgniatali go i dodawali do mleka, co podobno było bardzo smaczne. Aby osłabić morale przeciwnika Cezar zatamował lub odwrócił bieg wszystkich strumieni, które dochodziły do obozów Pompejusza, więc musiał on wybierać się po wodę w bardziej niebezpieczne miejsca. Z czasem żołnierze Pompejusza zaczęli chorować, a żołnierzom Cezara niczego nie brakowało, gdyż zboża już dojrzewały i dostarczano już regularne transporty żywności.

Stoczono w jednym dniu sześć bitew. Cezar podaje, że Pompejusz stracił 2000 ludzi przy jedynie 20 żołnierzach zabitych u Cezara. Wspomina jednak, że z jego wojskowych biorących udział w bitwach praktycznie każdy został ranny. Dowiadujemy się, że Cezarowi dzięki poświęceniu żołnierzy obronił jeden ze swoich fortów na wzgórzu. Okazuje się też, że Pompejusz wyszedł z prawie całym wojskiem toczyć bitwy w różnych miejscach. Po niepowodzeniach musiał okopać się na jednym ze wzgórz, a dopiero w nocy udało mu się wrócić do starych okopów wraz z żołnierzami. Cezar chciał również zjednać sobie Achaję. Wysłał tam kilku swoich dowódców z kohortami. Udało im się zająć kilka z miast greckich za ich zgodą lub siłą. Do pozostałych wysłano posłów. Dowiedziawszy się, że Scypion przebywa w Macedonii Cezar spróbował jeszcze raz rozmów o pokoju. Wysłał do niego Klodiusza, który miał przekonać go by ten udał się do Pompejusza i wymógł na nim pokój. W wyniku nietaktu, jakiego dopuścił się Klodiusz (skrytykował Scypiona), był on zmuszony wrócić do Cezara z niczym.

Tymczasem pod Dyrachium Pompejusz przeżywał kolejny kryzys. Został odcięty od miasta dodatkowymi fortami, co zupełnie uniemożliwiało mu efektywne posługiwanie się konnicą. Do tego brakowało mu paszy i zboża, więc konie padały z wycieńczenia. Pompejusz zaczął więc planować jak przebić się przez pierścień okrążenia. Również Cezar przeżył pewnego rodzaju stratę. Dwaj bracia Allobrogowie, jego zaufani dowódcy konnicy, zaczęli okradać żołnierzy z żołdu i łupów. Jeźdźcy wystąpili ze skargą do Cezara, ale ten załagodził sprawę. Mimo to bracia zaskarbili sobie niechęć wojskowych i w obawie przed karą lub zemstą przeszli do obozu Pompejusza. Sama strata dwóch żołnierzy nie była istotna, ale była to osobista porażka Cezara. Dodatkowo zdrajcy przekazali Pompejuszowi wiele przydatnych informacji: gdzie szańce są naruszone, gdzie niedokończone, jaki jest stan wojska, czy usytuowanie straży.

Wykorzystując informacje od Allobrogów, już następnego dnia Pompejusz zaatakował niedokończone wały Cezara przy morzu. Pozostawiony tam dla obrony legion X nie wytrzymał ataku od strony lądu i morza, więc musiał się wycofać. Kohorty wysyłane na pomoc popadały w popłoch wraz z uciekającymi. Dopiero zjawienie się Marka Antoniusza z licznym wojskiem, a potem samego Cezara spowodowało, że żołnierze zaczęli stawiać skuteczny opór. Udało im się zbudować obóz warowny. Do Cezara przyszła informacja, że wróg zajął fort, który stał dotychczas pusty. Cezar wyjaśnił tu, że był to początkowo jego obóz, z którego wycofał się z własnych powodów. Obóz ten zajął i silniej obwarował Pompejusz, ale i on wycofał się z niego po pewnym czasie. Fort stał pusty, ale teraz jeden z legionów Pompejusza rozpoczął jego zajmowanie. Cezar zgorszony porażką, jaką poniósł tamtego dnia, zdecydował się wyjść z 33 kohortami, które miały rozbić legion Pompejusza znajdujący się w obozie. Cezar zjawił się pod fortem zanim Pompejusz spostrzegł, co się dzieje i po krótkiej walce wdarł się do jego centrum wybijając dużą część jego ludzi. Mimo początkowego sukcesu Cezar nie przewidział następnych wypadków. Jego prawe skrzydło nie orientowało się w terenie i zaczęło iść wzdłuż wału biorąc go za sam obóz i szukając bramy. Spostrzegłszy, że nikt go nie broni rozrzucili część wału by przejść, a za nimi podążyła cała konnica Cezara. Pompejusz zauważywszy w końcu co się dzieje, odwołał od prac 5 legionów i wysłał na odsiecz. Dodatkowo posłał konnicę, aby zaatakowała tę Cezarową. Jeźdźcy Cezara bojąc się, że nie zdążą się cofnąć zaczęli uciekać. Piechota w obawie, że zostanie stratowana również rzuciła się do ucieczki przez rozkopane szańce. Zrobił się znaczny tłok, wielu ludzi zostało zwyczajnie zadeptanych przez towarzyszy. Lewe skrzydło odcięte od prawego, bojąc się okrążenia rozpoczęło chaotyczny odwrót. Cezar nie był w stanie powstrzymać swoich uciekających żołnierzy. Całkowitemu unicestwieniu wojska zapobiegło tylko to, że Pompejusz nie wierząc w to, co widzi obawiał się zasadzki i nie rzucił legionów do natarcia za uciekającymi. Cezar stracił ponad tysiąc żołnierzy i 32 sztandary. Jeńców, którzy trafili do Pompejusza zabito. W obozie przeciwników Cezara świętowano jakby wojna już się zakończyła ich zwycięstwem. Cezar musiał zmienić swoje plany. Odsunął się od oblężenia i wygłosił przemowę do żołnierzy dodając im odwagi. Do starcia pod Dyrachium doszło 6 lipca 48 roku p.n.e.

Ludzie Cezara winiąc się za porażkę sprawiali wrażenie, jakby chcieli jak najszybciej stoczyć bitwę z Pompejuszem. Cezar jednak wolał nie wydawać bity, bojąc się, że wojskowi jeszcze nie otrząsnęli się z porażki. W nocy odesłał Tabory do Apolonii wraz z jednym legionem, za nim wysłał jeszcze dwa kolejne, a sam wyruszył z resztą wojska najpóźniej. Kiedy Pompejusz spostrzegł jego działania udał się w pościg. Konnicę wysłał przodem, ale Cezar miał nad nim dużą przewagę. Tylne straże były zmuszone do nawiązania walki z konnicą dopiero nad rzeką Genusus , ale dosłana im na pomoc konnica pozwoliła rozproszyć jeźdźców Pompejusza. Obaj wodzowie osiedli w swoich starych obozach pod Asparagium. Szańce były nienaruszone, więc żołnierze Pompejusza w części wrócili do dawnego obozu po tabory, a w części zapuścili się daleko po drewno i wodę. Następnego dnia Cezar wyruszył w dalszą drogę, a Pompejusz nie mógł za nim podążyć w skutek rozproszenia wojska. Straciwszy jeden dzień Pompejusz próbował to potem nadrobić, ale po czterech dniach zaprzestał pościgu.

Położenie przedstawiało się następująco: Pompejusz mógł zaatakować Domicjusza, więc prawdopodobne było, że Cezar będzie chciał połączyć się z nim. Jednak mógł on też osaczyć Scypiona i zmusić Pompejusza do przybycia mu z pomocą. Pompejusz z kolei mógł zaatakować Orikum i Apolonię, by odciąć Cezara od morza. Cezar jednak zdecydował się połączyć z Domicjuszem. Ze względu na niekorzystny dla Cezara wynik starcia pod Dyrachium odłączyło się od niego wielu sojuszników. Domicjusz tymczasem ze względu na dowóz zboża poszedł bezwiednie w kierunku zbliżającego się Pompejusza. Ostatecznie udało się ostrzec jego wojsko i udał się on do Tesalii gdzie udało mu się połączyć z Cezarem. Połączone siły udały się do Gomf , które wcześniej z własnej woli przysłały posłów do Cezara dając mu wszystkie swoje zasoby do rozporządzenia. Teraz jednak, po otrzymaniu wieści z pod Dyrachium zamknęli bramy przez Cezarem i poprosili Pompejusza o przysłanie posiłków. Cezar jednak dzięki zapałowi żołnierzy zdobył miasto jeszcze tego samego dnia, kiedy pod nie dotarł i oddał żołnierzom do splądrowania. Następnie udał się do Metropolis, które też miało zamiar się bronić, ale gdy gońcy przynieśli wieść o splądrowaniu Gomf, otworzono bramy. Po tych wydarzeniach większość miast Tesalii otworzyła bramy przed Cezarem.

Bitwa pod Farsalos

W kilka dni później Pompejusz przybył do Tesalii i połączył się ze Scypionem. Wciąż w jego obozie panowały zwycięskie nastroje. Można powiedzieć, że całe wojsko Pompejusza, łącznie z najwyższymi dowódcami, zaczęło dzielić skórę na niedźwiedziu zanim go upolowało. Tymczasem Cezar przygotował już zapasy zboża, a jego żołnierze byli gotowi do walki. Codziennie wyprowadzał wojsko coraz bliżej obozu Pompejusza, aby sprawdzić jak chętnie wystąpi do bitwy. Ten tymczasem mając obóz na wzgórzu, szykował całe wojsko u jego stóp i czekał, co się stanie. Cezar nie mogąc nakłonić Pompejusza do odsunięcia się od okopów planował wymarsz, aby zmusić wojsko przeciwnika do trudów podróży, do których nie przywykło. Kiedy miał już wyruszać zauważył, że Pompejusz oddalił się od obozowiska, sam prawdopodobnie naciskany przez dowódców, aby wydał bitwę. Był 9 sierpnia 48 roku p.n.e.

Pompejusz miał zamiar wykorzystać swoją przewagę w liczebności konnicy. Planował przedrzeć się nią przez prawe skrzydło Cezara i rozbić jego wojska od tyłu. Na Lewym skrzydle Pompejusz wystawił dwa legiony zabrane na początku wojny Cezarowi w Italii, którymi on sam dowodził. Na środku stał Scypion z legionami Syryjskimi, a na prawym skrzydle Afraniusz wraz z legionem cylicyjskim i kohortami hiszpańskimi. Prawa strona była zabezpieczona strumieniem o stromych brzegach, więc cała konnica, procarze i łucznicy zostali ustawieni na lewym skrzydle. Razem Pompejusz posiadał 110 kohort, czyli około 45.000 ludzi. Cezar tymczasem ustawił legion X na prawym skrzydle, a legion XI połączony z VIII na lewym. Lewym skrzydłem dowodził Antoniusz, środkiem Domicjusz, a prawym P. Sulla. Sam stanął naprzeciwko Pompejusza. Cezar dysponował 80 kohortami, co jak wspomina dawało łącznie 22.000 ludzi. Przewidział też atak konnicy planowany przez Pompejusza, więc wycofał z trzeciej linii po jednej kohorcie z każdego legionu i stworzył z nich czwartą linię zwróconą przeciwko jeździe.

Bitwa rozpoczęła się od ataku piechoty Cezara. Pompejusz nakazał przyjąć go bez ruszania się z miejsca. Pompejanie wytrzymali atak, a tymczasem konnica Cezara ustępowała znacznie jeźdźcom wroga. Wtedy Cezar nakazał ruszyć utworzonej wcześniej czwartej linii, która rozbiła konnicę wroga i wycięła nieosłoniętych już procarzy i łuczników, po czym wdarła się na lewe skrzydło Pompejusza. Dopiero teraz Cezar ruszył trzecią linię swoich wojsk, której wcześniej zabronił ruszać się bez rozkazu. Dzięki temu nowe siły zastąpiły zmęczonych żołnierzy, a czwarta linia dostała się na tyły wroga. Okrążani Pompejanie rzucili się do ucieczki, a wraz z nimi sam Pompejusz uciekł z pola bitwy chroniąc się w obozie. Cezar nakazał oblężenie. Żołnierze Pompejusza myśleli raczej o ucieczce niż obronie obozu. Widząc swoją porażkę Pompejusz uciekł tylną bramą w kierunku Larisy, a tam zabrał ze sobą tylko około 30 ludzi, dotarł do morza i uciekł na statku przewożącym zboże.

Duża część wojsk Pompejusza uciekła w góry. Cezar rozdzielił więc swoje siły: część została w obozie wroga, część wróciła do swojego, jeszcze inni budowali wał przy wejściach w góry, a sam Cezar zabrał cztery legiony, by zablokować odwrót pompejanów w kierunku Larisy. Gdy dostrzeżono jego działania zdecydowano się pozostać w górach. Cezar zbudował linię wałów odcinających wojska wroga od rzeki u podnóża góry, by nie mogli zaopatrywać się w wodę. Pompejanie bojąc się głodowania skapitulowali.
Cezar podaje, że jego straty w bitwie wynosiły 200 ludzi, tymczasem Pompejusz stracił 15.000 w bitwie, a 24.000 dostały się do niewoli.

Następnego dnia wszyscy żołnierze ukrywający się w górach złożyli broń. Cezar udał się do Larisy. Nieświadomy wydarzeń w Tesalii, dowódca floty Pompejusza D. Leliusz, rozpoczął blokadę portu pod Brundizjum, a w tym samym czasie inna część tej samej floty odniosła zwycięstwo nad okrętami Cezara pod Messaną. Rozpoczęto oblężenie miasta i gdyby nie pomyślne wieści o zwycięstwie Cezara, prawdopodobnie zostałoby ono poddane. Kasjusz próbował zniszczyć również drugą część floty swojego wroga, ale kiedy jego plan się nie powiódł, odpłynął ze wszystkimi statkami.
Cezar zdecydował, że należy ścigać Pompejusza. Ten wciąż uciekał, ale gdziekolwiek chciał przybić do portu, nie był mile widziany. W końcu poprosił o azyl króla Ptolemeusza w Aleksandrii. Pozwolono Pompejuszowi przybić do brzegu, ale jednocześnie rozpoczęto układy z dwojgiem dowódców, którzy podjęli się go zabić. Pompejusz zszedł z okrętu do małej łodzi, w której płynęli Achillas i Septimiusz – przyszli zabójcy. Wróg Cezara otrzymał kilka ciosów sztyletem, po czym obcięto mu głowę, którą zaniesiono królowi. Tak skończył życie największy wróg Cezara 28 września 48 roku p.n.e, zwycięzca wielu bitew w kampaniach na wschodzie, jeden z triumwirów i obrońca ustroju republikańskiego.

Cezar przybył do Aleksandrii 2 października 48 roku p.n.e. z 3200 żołnierzami, gdy tylko dowiedział się o śmierci Pompejusza. Wmieszał się tam w spór o władzę między małoletnim Ptolemeuszem, a jego starszą siostrą Kleopatrą VII. Potajemnie utworzono przeciw Cezarowi armię królewską (stronnictwo Ptolemeusza) dowodzoną przez wspomnianego zabójcę Pompejusza, Achillasa. Kiedy Cezar przebywał z wojskiem w mieście przyszła nowina, że armia idzie na miasto. Miał zbyt małe siły, aby wyjść jej naprzeciw, więc postanowił bronić się w mieście. Achillas zajął miasto, poza tą jego częścią, którą obsadził Cezar. Bronił się w wąskich ulicach, a musiał też utrzymać atakowany port, gdyż były tam statki wojskowe. Ostatecznie statki spalono, bo nie było dostatecznie dużo załogi by ich bronić. Cezar obsadził wyspę Faros z jej słynną wysoką wierzą. Wyspa była połączona z lądem tylko wąskim mostem, a ten, kto posiadał Faros mógł bronić spokojnie dostępu do portu. W ten sposób Cezar zapewnił sobie dostawy zboża i posiłków. Udało mu się zająć i ufortyfikować najważniejsze pozycje. Wódz kończy swoje rozważania słowami: „Takie były początki wojny aleksandryjskiej.”

Ostatnie batalie

W swoim pamiętniku Cezar nie obejmuje dziejów całej wojny domowej, a tylko pierwszy jej rok. Przedstawmy teraz w skrócie dalsze jej dzieje. Walki w Egipcie zakończyły się dopiero w marcu 47 roku p.n.e. Dzięki posiłkom króla Mitrydatesa, Cezar zdołał unicestwić armię egipską i przywrócić na tron Kleopatrę. Następnie udał się do Pontu, gdzie wygrał wojnę z synem zmarłego Mitrydatesa, po czym powiadomił senat o wyniku wojny słynnymi już słowami: „Veni, vidi, vici”.
Teraz Cezar udał się do Afryki by pokonać połączone siły króla Juby i pompejańczyków. Zajęło mu to cztery miesiące, a decydująca bitwa rozegrała się pod Taspus 6 kwietnia 46 roku p.n.e.

Synowie Pompejusza: Sekstus i Gnejusz uciekli do Hiszpanii by kontynuować walkę z Cezarem. Zwycięzca rozpoczął oblężenie Utyki w której stacjonował jego wróg – Katon. Popełnił on samobójstwo widząc, że nie zdoła obronić miasta. Cezar uznał, że do pokonania zostali mu już tylko synowie Pompejusza w Hiszpanii, więc tymczasem wrócił do Rzymu, by odbyć tam triumf. Został mianowany dyktatorem na 10 lat. Udało mu się rozbudować Rzym pod względem architektonicznym. Rozpoczął budowę Forum Iulium i odbudował salę posiedzeń senatu. Udało mu się też zreformować kalendarz nazwany na jego cześć Juliańskim.

Cezar nie był okrutny. Co więcej pomógł swoim byłym wrogom co wywołało nie małe zdziwienie. W 46 roku p.n.e. do Rzymu przybyła Kleopatra wraz z Cezarionem. Jej pojawienie się w mieście wywołało poruszenie w pewnych kręgach, ale nikt nie sprzeciwił się dyktatorowi. W listopadzie tego samego roku udał się do Hiszpanii, aby odnieść ostateczne zwycięstwo w wojnie. Jej losy rozstrzygnęła bitwa pod Mundą 17 marca 45 roku p.n.e. Kiedy bitwa przybrała zły obrót dla Cezara, musiał on stanąć w pierwszym szeregu i walczyć ze swoimi żołnierzami. Ostateczne zwycięstwo Cezara było okupione śmiercią 30.000 legionistów po obu stronach. Wrócił on do Rzymu by odbyć kolejny triumf. Wojna domowa zakończyła się jego zwycięstwem.

Niestety, Juliusz Cezar miał cały czas wielu wrogów przywiązanych do ustroju republikańskiego. Wielu jego byłych przyjaciół, którzy zawdzięczali mu wysokie stanowiska i majątki zorganizowało przeciwko niemu spisek. Został zamordowany w czasie id marcowych 15 marca 44 roku p.n.e.

Konsekwencje

Po pokonaniu Pompejusza, Cezar chciał przeprowadzić w państwie liczne reformy i powiększyć połacie Imperium, ale jego intencje zostały źle odczytane. Na początku roku 44 p.n.e. mianował się dożywotnim dyktatorem. Nie mógł przyjąć tytułu królewskiego, gdyż był świadomy, jak bardzo ten ustrój był znienawidzony przez społeczeństwo. Mimo swojej śmierci w marcu tegoż samego roku, udało mu się stwożyć podstawy do ustroju cesarskiego. Jego przybrany syn, Oktawian August, musiał przebyć jeszcze długą drogę zanim został pierwszym cesarzem Rzymu, ale to faktycznie jego ojciec był pogromcą republiki, a zarazem osobą, dzięki której Rzym stał się najsilniejszym państwem świata i przetrwał jeszcze prawie 500 lat.

Materiał opracowany przez:

PODZIEL SIĘ
Poprzedni artykułPowstanie Wercyngetoryska
Następny artykułWojna żydowska

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here